Reklama

Julia Pitera: Na swój sposób lubiłam Janusza Palikota

Jeszcze niedawno Janusz Palikot i Julia Pitera walczyli o "przyjazne państwo". Dziś specjalistka od zakupów dorszy sama musi odpierać zarzuty "mędrca z Biłgoraja", a przy okazji oskarża go o niecne czyny

Publikacja: 22.08.2011 14:26

Julia Pitera: Na swój sposób lubiłam Janusza Palikota

Foto: W Sieci Opinii


Zapomniany były wiceszef PO - Janusz Palikot oskarżył partię matkę o tworzenie układu klienteistyczno-korupcyjnego. Do odparcia owych zarzutów partia  Tuska wystawiła swoją panią szeryf w spódnicy, która „Wprost” odpowiedziała Palikotowi.


On chce odwrócić uwagę od stawianych mu zarzutów finansowania kampanii poprzez podstawionych darczyńców. Prokuratura umorzyła postępowanie, popełniając po drodze wiele poważnych błędów. Nie przeprowadzono kontroli skarbowej osób które rzekomo wpłacały pieniądze na kampanię Janusza Palikota. A te osoby nie są w stanie wyjaśnić, czy wpłacane pieniądze pochodziły z ich własnych oszczędności. Na wniosek opozycji interweniowałam w prokuraturze, o co Janusz miał do mnie duży żal. Postępowanie zostało jednak wznowione, ale już przez inną prokuraturę, która zleciła kontrolę CBA i skarbową

– mówi Julia Pitera.

Reklama
Reklama



Pitera zdradza również, że PO miało problem z ludźmi Palikota ulokowanymi w spółkach skarbu państwa.


Istotnie miałam podobny problem, ale właśnie z Palikotem! Dostałam sygnał od dziennikarzy z Lubelskiego, że w jednej z wielkich spółek skarbu państwa zasiada członek władz regionu – w czasach, gdy na ich czele stał właśnie Palikot. A że było to niezgodne z prawem, po mojej interwencji ten człowiek został odsunięty. Mimo to dzięki Palikotowi trafił dla odmiany do spółki córki. Gdzie już moje ręce nie sięgały, gdyż nie podlegała ona ustawie o komercjalizacji  i prywatyzacji.


Reklama
Reklama

Niestrudzona orędowniczka „czystych rąk” w polityce zdradza dalej:

Na swój sposób lubiłam kiedyś Janusza i jest mi przykro z powodu tego, co on teraz opowiada. Prawda jest taka, że sam narobił sporo błędów. Nawet teraz, choć już nie należy do Platformy, próbował przeforsować, aby naszym kandydatem na senatora był jego dawny asystent Piotr Sawicki, wcześniej związany z firmą lobbująca na rzecz rynku gier hazardowych. Tymczasem nam w PO zależy na maksymalnej przejrzystości. Po to m.in. prywatyzujemy spółki państwa, by mieć z tym w końcu święty spokój.

Przyznamy bez bólu, że lubimy nagłe ośnienia minister Pitery. Jak widać - dopiero po odejściu cyrkowca z Biłgoraja i atakach na macierzystą partię, zdecydowała ujawnić się wewnętrzne mechanizmy partyjne. Brawo, pani minister. W przyszłości życzymy większej śmiałości.

Publicystyka
Bogusław Chrabota: Światowy chaos z cłami Trumpa
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Publicystyka
Marek Migalski: Czy mężczyźni odwrócą się od rządu? Polityczna cena ignorowania ich frustracji
Publicystyka
Marek Kutarba: Czy Estonia może zagrozić Rosji odwetowym atakiem rakietowym
Publicystyka
Michał Kolanko: Tajemniczy kandydat na premiera. Kaczyński podgrzewa atmosferę w PiS
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama