Polityk przekonuje, że media są nieprzychylne jego partii i że gdy PiS przegra, Platforma będzie starała się wyeliminować tę partię z polityki.
O języku kampanii wyborczej Brudziński mówi:
A co pan nazywa językiem narzuconym przez Ostachowicza i Protasiewicza? No, chyba nie tę absurdalną debatę nad debatami? Bo co pan nazywa debatami? Sytuację, gdy nowakopodobne landrynki zbierają się w studiu telewizyjnym i wyją, gwiżdżą czy tupią, kiedy pojawi się ówczesny premier?
Brudziński opowiadał o debacie z 2007 roku, którą przygotowywał Sławomir Nowak z PO:
To w tamtej debacie publiczność Platformy zachowywała się chamsko, a odpowiadał za nią pan minister Nowak! On wszystko uzgodnił, dał twarz i nazwisko, a później nie dotrzymał żadnego zobowiązania.
O mediach:
W obliczu tak jednoznacznie protuskowego frontu medialnego my możemy stanąć na uszach i zaklaskać nogami, a i tak się nie przebijemy. A kiedy chcemy mówić serio, słyszymy, że to nudne jak flaki z olejem i z takim przekazem nie wygramy.
Poseł PiS odpowiedział na pytanie co jego partia robiła przez cztery lata:
Rok po przegranych wyborach zorganizowaliśmy kongres programowy, w którym uczestniczyły dziesiątki ekspertów spoza partii, a goście mówili, że tak dobrze przygotowanego kongresu nie było w polskim życiu politycznym od 20 lat. A co się przebiło? Że pewien pajac z Biłgoraja blogował, że jest na kongresie w przebraniu kobiety. Tylko to!
Poseł wskazał ekonomiczną twarz PiS:
Wskazałbym Pawła Szałamachę, twórcę Instytutu Sobieskiego, naszego lidera w okręgu pilskim, ale też Przemysława Wiplera, a w sprawach bezpieczeństwa energetycznego - Piotra Naimskiego.
Zapytany, czemu PiS przegrał w poprzednich wyborach, odpowiedział:
Bo źle odczytaliśmy nastroje społeczne. Odpowiadający wtedy za kampanię Bielan i Kamiński przekonywali, że nie jesteśmy wiarygodni w obszarach, w których odnieśliśmy prawdziwe sukcesy. A my kupiliśmy te, jak by to powiedział Eryk Mistewicz, narrację.
O wyborach:
Wracając do pańskiej tezy, że chcemy te wybory przegrać, powiem tyle: nie jesteśmy naiwni i wiemy, co by się działo, gdybyśmy przegrali. Nastąpiłaby próba likwidacji opozycji.
A jak będzie likwidować opozycję Platforma?
Głośno zapowiadają, że po wyborach postawią Kaczyńskiego i Ziobrę przed Trybunał Stanu, (...) poza tym odbiorą nam jakiekolwiek dotacje i finansowanie, a w mediach publicznych przewaga Platformy nad opozycją będzie się jeszcze powiększać.