Poseł PiS Mariusz Kamiński stwierdził:
Słowa o groźbie wojny i emigracji minister mógł sobie powiedzieć na spotkaniu z kolegami na piwie, a nie w Parlamencie Europejskim. Taka wypowiedź jest skrajnie nieodpowiedzialna. Mam wrażenie, że to jest trochę leczenie kompleksów ze strony ministra Rostowskiego. We wszystkich kwestiach związanych ze strefą euro Polska stoi zupełnie z boku, dlatego minister chciał zabłysnąć. Skompromitował się. Szkoda, że na arenie europejskiej, bo to też kompromitacja Polski.
Wicemarszałek Jerzy Wenderlich z SLD powiedział:
Taki człowiek nie zasługuje na to, żeby skarbonkę w ręku trzymać, a co dopiero budżet państwa. Prezydent powinien zwołać Radę Bezpieczeństwa Narodowego, wezwać tego człowieka i powiedzieć mu: „Panie magistrze Rostowski, pan powinien czym prędzej złożyć rezygnację”.
Jak łatwo się domyślać - Paweł Olszewski z Platformy Obywatelskiej broni Rostowskiego:
Minister główny akcent położył na złą sytuację gospodarczą w Unii. Natomiast dodatkowe wypowiedzi były dodatkiem publicystycznym, a nie konkretną deklaracją.
Wojciech Olejniczak na salonie24.pl napisał:
Minister Rostowski wygłosił w Strasburgu płomienne przemówienie. Zbyt płomienne. Większość posłów popiera konieczność obrony euro. Dla tej samej większości jego wojenna retoryka jest niezrozumiała. W instytucjach europejskich nad retorykę strachu stawia się zimne argumenty. Gafa? A może nawyki z polskiej sceny politycznej, gdzie straszenie czarną wizją przyszłości (pod rządami opozycji) jest w cenie.
Europoseł Janusz Wojciechowski z PiS również na salonie24.pl komentuje:
To przemówienie pozostanie w pamięci jako hit polskiej prezydencji. Minister Rostowski Europę wojną straszy. I to wcale nie jest śmieszne. Polska prezydencja w Unii nabiera ostrzejszych barw. Szczęki opadły eurodeputowanym i samemu Barroso, gdy minister finansów Jan Vincent Rostowski postraszył wojną w Europie.
Ryszard Czarnecki jest oburzony:
W Polsce minister finansów mówi o: „zielonej wyspie” i znakomitych perspektywach, zaś w Strasburgu, ni mniej ni więcej tylko… straszy wojną w Europie będącą skutkiem kryzysu! Bożek Światowid miał wiele twarzy, minister Rostowski ma dwie. Czyli nie ma wcale. A swoją drogą polski minister finansów straszący wojną to przykład skrajnej, politycznej nieodpowiedzialności ekipy Tuska. Pomyślmy, co by się stało, gdyby taki numer wyciął minister finansów w poprzednim lub przyszłym rządzie premiera Kaczyńskiego.
W związku ze słowami Rostowskiego klub SLD chce, aby na posiedzeniu Sejmu minister finansów przedstawił informację na temat sytuacji finansowej Unii Europejskiej. Stanisław Wziątek z SLD powiedział:
Europie i Polsce nie jest potrzebny defetyzm. Nie możemy doprowadzić do tego, żeby zabrakło w Europie i w Polsce nadziei i optymizmu. Odpowiedzią na sytuację kryzysową jest właśnie optymizm i energia działania, konkretny plan, którego brakuje Platformie Obywatelskiej i polskiemu rządowi. Odpowiedzią jest więcej integracji europejskiej, więcej europejskiego solidaryzmu.
Jacek Rostowski widocznie chciał, aby komentarze o jego nieobecności podczas ważnych dla Unii Europejskiej spotkań poszły w niepamięć. Teraz każdy w Europie będzie wiedział kim jest Vincent Rostowski – bo takie właśnie imię i nazwisko były wyświetlane podczas jego żenującego przemówienia.