O wyniku SLD Janik mówi:

Nie zaskoczył mnie. Prognozowałem wynik nieco lepszy, ale generalnie dawałem SLD nie więcej niż 10 proc. W tej chwili potrzebna jest strategia długiego marszu.

Janik skomentował Ruch Palikota:

Myślę, że Janusz Palikot jest zjawiskiem przejściowym w polskich dziejach politycznych, tak jak przejściowym był kiedyś Andrzej Lepper i tak jak przejściowa jest w pewnym sensie formacja Prawa i Sprawiedliwości. Zawsze jest grupa społeczna z czegoś niezadowolona i ta grupa szuka sposobu manifestowania swojej niezgody wobec establishmentu, elit, w tym także politycznych.

Co w tej sytuacji powinien zrobić Sojusz?

Największą głupotą byłoby się teraz obrażać. (...) Trzeba rozmawiać ze wszystkimi, w drużynie Palikota, tak jak w całym społeczeństwie, jest grupa osób bystrych, inteligentnych, wiedzących, czego chcą, traktujących politykę poważnie. Jest też pewnie grupa happenerów, nie do końca zdających sobie sprawę z zadania, którego się podjęli.

Według byłego ministra Sojusz nie ma teraz lidera:

Mam wrażenie, że SLD nie ma teraz kierownictwa. To musi być ktoś, kto będzie miał silną legitymację, nie wiem, może powinien zostać wybrany przez wszystkich członków SLD, no, i musi być długodystansowcem.

Janik przypomina wydarzenia sprzed lat:

Dwadzieścia dwa lata temu, kiedy wychodziliśmy z pierwszego kongresu SdRP, Kwaśniewski wziął nas na wódkę i powiedział: „Chłopy, mamy najbliższe dwadzieścia lat wymazane z życiorysu”. Bo sądziliśmy, że właśnie tyle potrwa odbudowa lewicy. Więc to musi być ktoś, kto dzisiaj powie: „Ludzie, nic nie będzie wam dane, wszystko, co będziecie mieli, musicie wydrapać tymi pazurami”. Sam da przykład i odpowiednio to drapanie zorganizuje.

Wymienia grzechy, jakie popełnił Napieralski w kampanii wyborczej:

Gadżeciarstwo i eventy, niejasność, kogo chcemy pozyskać. Czy pani pamięta z tej kampanii hasło wyborcze, które przypisałaby lewicy? Ja nie. (...) Kolejna sprawa: brak odpowiedzialności personalnej, bo ja do dzisiaj nie wiem, kto tę kampanię robił. Dlatego wcale mnie nie dziwi, że Grzesiek musi wziąć na siebie za wszystko odpowiedzialność i już.