W „Gazecie Krakowskiej” czytamy:

Jacek Majchrowski domyśla się, do czego dążą. Na wiosnę poprosi radnych o uchwalenie tzw. absolutorium, czyli zatwierdzenia wykonania budżetu. Wtedy radni podniosą tę sprawę i będą chcieli przegłosować wniosek o nieudzielenie mu absolutorium. Jeśli ten zostanie uchwalony, będzie można wnioskować o przeprowadzenie referendum wśród mieszkańców w sprawie usunięcia prezydenta i wprowadzenia komisarza z Warszawy.

Majchrowski powiedział gazecie:

PO jako partia nie chce splamić rąk sobie zamachem stanu. Dlatego właśnie w początkach grudnia powołali stowarzyszenie „Tak, Kraków”. To ono, jako ruch obywatelski, miałoby złożyć taki wniosek i obalić prezydenta.

Poseł Ireneusz Raś z PO ironicznie komentuje zachowanie prezydenta Krakowa:

Widzę, że prezydent Majchrowski przestaje rządzić Krakowem i szuka winnych złej sytuacji miasta. Co gorsza próbuje zrzucić winę na stowarzyszenie powołane, aby szukać dobrych pomysłów dla Krakowa. Śmieszy mnie ta sugestia. Albo jest niedojrzała albo to przemyślana taktyka odwracania uwagi od problemów miasta. Nigdy w stowarzyszeniu nie stawialiśmy pytania o działania, o których planowanie jesteśmy posądzani. Nie podejmowaliśmy tego tematu, ale nie zmienia to faktu, że z nowym rokiem podejmiemy debatę odnośnie finansów Krakowa. 

Majchrowski jednak stwierdza:

Podobna sytuacja ma miejsce i w innych miastach. Moim subiektywnym zdaniem to działalność polityczna radnych mająca na celu pozbycie się niezależnych prezydentów. Politycy uważają, że mają obowiązek przejąć miasto.

Czy politycy PO rzeczywiście próbują pozbawić Majchrowskiego stanowiska? Nie jesteśmy pewni czy prezydent Krakowa nie zareagował zbyt emocjonalnie na sprzeciw radnych. Bo czyż krakowscy politycy Platformy mogliby chcieć przejąć całą władzę w Krakowie? Czy to możliwe?