Zdaniem Antoniego Macierewicza odwołanie Klicha było słuszną decyzją:

On jest odpowiedzialny za to, że polscy eksperci nie mogli zbadać wraku tupolewa, a w szczególności skrzydła, jest odpowiedzialny za szereg dezinformacji w tej sprawie, w sposób tajny nagrywał swoich przełożonych i wspierał nieustannie Rosjan.

Poseł PiS podkreśla jednocześnie, że dymisja Klicha będzie miała sens tylko w jednym przypadku: jeśli będzie to początek powrotu do uczciwego zbadania tragedii smoleńskiej.

Warunkiem jest powołanie na nowo komisji badającej tragedię smoleńską oraz zwrócenie się do międzynarodowej społeczności z apelem o powołanie komisji międzynarodowej, która wydobędzie wrak i czarne skrzynki z Rosji, i rzetelnie zbada, co zdarzyło się nad Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 roku.

Co sądzi o tak późnej dymisji Klicha?

Polecenie szefa MSW, który po 22 miesiącach podejmuje decyzje o sprawdzeniu Klicha, świadczy o jego braku profesjonalizmu. To pokazuje, że musi dojść do wielkiego skandalu, żeby urzędnicy pana Tuska zaczęli działać w obronie interesu narodowego.

Decyzję o odwołaniu Klicha skomentował na swoim blogu także Marcin Mastarelek:

Nie dajmy się jednak zwieść, że ta decyzja stanowi jakiś przełom w dochodzeniu do prawdy o przyczynach katastrofy smoleńskiej.

Sam minister Nowak powiedział, że nie było innego wyjścia, skoro wszyscy członkowie głosowali za wnioskiem o odwołanie swojego szefa. Edmund Klich powinien być odwołany z zajmowanej funkcji wiele miesięcy temu. Już rok temu członkowie komisji przegłosowali podobny wniosek, ale ówczesny minister transportu Cezary Grabarczyk obronił Edmunda Klicha.

Nie dajmy się zwieść innym wrzutkom medialnym, jak choćby tej, że minister spraw wewnętrznych Jacek Cichocki zlecił polskim służbom specjalnym sprawdzenie Edmunda Klicha. Patrzmy teraz uważnie i zapamiętajmy, kto będzie bronił Edmunda Klicha!

I dodaje:

Pisałem wielokrotnie, że Edmund Klich dawno temu powinien być obiektem zainteresowania polskich służb. Edmund Klich to gorliwy obrońca kłamstw zawartych w raporcie MAK, potajemnie nagrywał rozmowy z ministrami i być może z premierem, dlatego zasadne jest powtórzenie pytania „kim pan jest, panie Klich?”. Czy ktoś panu zlecał, inspirował pana w podejmowaniu takich działań? Już dawno jego postępowanie powinno być przedmiotem badania służb specjalnych.

A więc Klich "musiał odejść". Pytanie: co dalej?