W serwisie dziennik.pl czytamy:

Jan Tomaszewski mocno żałuje swego niewyparzonego języka. Tak mocno, że dziś wręczył szefowej resortu sportu bukiet kwiatów. I jak tłumaczył na korytarzu przed salą posiedzeń, minister wpadła w rosół, który zgotował jej poprzednik, Mirosław Drzewiecki.

Na posiedzeniu komisji sportu Jan Tomaszewski podsumowując działania minister sportu rzucił do kolegi:

Wiesz jak zapłodnić krowę lodem? Wystarczy ją postawić na lód, sama się wypieprzy.

Następnie swoją wypowiedź tłumaczył:

Nie mam żadnej krępacji co do tego, po prostu chciałem tylko uwypuklić problem, że pani minister sama sobie strzeliła w kolano.

Równolegle, dziś rano rzecznik PiS Adam Hofman zastrzegał, że był to fragment rozmowy dwóch kolegów. A Jarosław Kaczyński podkreślał, że nie mieści się to w jego poczuciu humoru.

Pani minister kwiaty przyjęła.