Reklama

Łukasz Warzecha: W normalnych warunkach powinniśmy trzymać kciuki za premiera

Donalda Tusk na czele Komisji Europejskiej? Publicysta „Faktu" Łukasz Warzecha komentuje zaskakujące doniesienia tygodnika "Uważam Rze" - w wywiadzie dla portalu stefczyk.info

Publikacja: 16.03.2012 09:55

Łukasz Warzecha: W normalnych warunkach powinniśmy trzymać kciuki za premiera

Foto: W Sieci Opinii

Wiadomość potwierdza jedną z wersji, które o przyszłości Donalda Tuska krążyły od dawna. I to nie tylko w wyniku przecieków z jego otoczenia, ale też na podstawie zwykłej publicystycznej dedukcji. Jeśli się zastanowić, czemu mają służyć różne działania premiera, jego stanowisko w wielu sprawach, to, niestety, można wywnioskować, że nie służą celom państwa, ale celom Donalda Tuska.

Warzecha mówi o działaniach Tuska, które są przykładami "przygotowywania" do zajęcia stanowiska w KE.

Przede wszystkim chodzi o płynięcie z tzw. głównym nurtem europejskim, odbudowywanie na siłę relacji z Rosją, bierność wobec sprawy Nord Streamu, całe zachowanie wokół katastrofy smoleńskiej, co też oczywiście ma związek ze stosunkami z Rosją. To są wreszcie widoczne w ostatnim czasie usilne próby przekonania, że Polska robi wszystko, żeby się za wszelką cenę zmieścić w kryteriach budżetowych Unii. Wszystko to się układa – myślę zwłaszcza o polityce zagranicznej – w dosyć spójną całość.

Według publicysty w innych warunkach moglibyśmy kibicować naszemu premierowi:

Pomyślałem, że w normalnych warunkach powinniśmy się z tego cieszyć i trzymać kciuki za polskiego premiera na czele Komisji Europejskiej. Ale jak się spojrzy na cały kontekst tej sprawy, to już o radości nie może być mowy. Wierzę w bardzo twardą, realistyczną wizję stosunków międzynarodowych, według której każdy załatwia swoje interesy.

Reklama
Reklama

Nie wierzę, że w instytucjach europejskich ktoś będzie dbał o sprawy jakiejś wyimaginowanej wspólnoty. Chodzi przecież, jeśli nie o interesy konkretnego kraju, to przynajmniej jakiejś grupy ludzi, pewnej kliki.

O jakich interesach mówi Warzecha?

Wszystko wskazuje na to, że to są interesy raczej nie polskie. Pozwala tak też myśleć retoryka Platformy Obywatelskiej. Jest w niej dużo miejsca na unijny, wspólnotowy bełkot, według którego wszyscy razem musimy świetnie wypełniać europejską solidarność itd.

A dopiero w ostatnim czasie, w związku m.in. z sankcjami wobec Węgier, pojawiły się bardziej racjonalne akcenty, odbiegające od tego bełkotu, choć tylko incydentalnie. Mamy więc do czynienia ze ściemą. Tusk tak samo jak inni politycy Platformy doskonale wie, na czym ta gra polega.

Unijny komisarz Janusz Lewandowski w dzisiejszej rozmowie w TOK FM stwierdził, że takie spekulacje "to dowód wysokiej rozpoznawalności Tuska. Ale w ten sposób można zamordować kandydata". Czyżby ujawnienie tej informacji było komuś nie na rękę?

Publicystyka
Marek A. Cichocki: Niemcy w sprawie Grenlandii rozgrywają własne interesy kosztem Polski
Publicystyka
Port Haller, czyli czego Jarosław Kaczyński nie wie o Królewcu, portach i Polsce
Publicystyka
Janusz Lewandowski: Nowy rozdział dziejów polskiej głupoty
Publicystyka
Piotr Madajczyk: Wysiedlenia znów rozpalają emocje. Niemiecko-polski powrót do przeszłości
Publicystyka
Jan Zielonka: Z kim trzyma Donald Trump? Czy jest w cichym sojuszu z Rosją Putina?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama