Były sekretarz Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji w rozmowie z Elizą Olczyk w rp.pl deklaruje:

To jest kwestia wiary. Uważam, że SLD ma przed sobą przyszłość. Podczas kampanii, którą prowadziłem na Mazowszu, poznałem struktury terenowe i wiem, że gdyby inne partie lewicowe bądź uważające się za takie miały tylu ludzi do pracy, to byłyby bardzo zadowolone. Dlatego ci wszyscy, którzy chcieli, żeby partia została pogrzebana lub połączyła się z Ruchem Palikota, po prostu źle myślą.

Przypomnijmy, że czołowym promotorem takiej koncepcji jest były prezydent Aleksander Kwaśniewski. Ale tego nazwiska Czarzasty nie odważył się wymienić. Skupia się na innych:

Palikot nieprzypadkowo powiedział o Jarosławie Gowinie "ciota". Tę niechęć do homoseksualistów on ma w tyle głowy. Kiedyś zastanawiałem się, jak opisać Palikota, i znalazłem jego własne słowa: handlarz krzyżami nie musi być wierzący. On jest właśnie taki – ma sprawny marketing, ale nie jest człowiekiem lewicy.

Czarzasty natomiast deklaruje, że choć miał mnóstwo okazji, by przejść do Ruchu, to jednak woli trwać wiernie z SLD. Dlaczego?

Jest coś paradoksalnego w tym, że Miller jest gwarancją odnowy dla SLD. Ale ja wierzę w ten paradoks. Nie jest łatwo być złożonym do grobu i wstać. Mówię o sobie.

Myślałam, że o Millerze.

O nim też, ale on już wstał.

Czy kronikarze lewicy za lat parę będą pisać o żelaznym Leszku, który nie skończył, lecz lud swój nawrócony wywiódł... No, właśnie - gdzie? W pole?