W tekście otwierającym raport o nepotyzmie i kolesiostwie (z podziałem na województwa), Czuchnowski na wyborcza.pl pisze:
Zebrane przez naszych dziennikarzy informacje pokazują, że afera z nagraniami, w których ujawniono, jak koalicyjny PSL rozdziela posady w firmach kontrolowanych przez Ministerstwo Rolnictwa, to wierzchołek góry lodowej. Z raportu "Gazety" wynika, że po kolejnych wyborach wygranych przez koalicję PO-PSL nie ma już praktycznie stanowisk w państwie i samorządach, które nie byłyby obsadzone z klucza partyjnego.
I wylicza:
Najdziwniejsze koligacje, które opisujemy, to "mąż siostry żony" wiceprezydenta Chorzowa mianowany na szefa miejskiego Śląskiego Centrum Targowego. Albo 29-letni gdański radny PO, były narzeczony córki marszałek Sejmu Ewy Kopacz, zasiadający w radzie nadzorczej samorządowej spółki oraz pracujący w Naftoporcie. Albo kuzyn żony Zbigniewa Chlebowskiego, b. szefa klubu PO, przepchnięty w konkursie na prezesa państwowej firmy zarządzającej hotelami w Szczawnie-Zdroju. Z kolei w radzie Międzynarodowych Targów Łódzkich do niedawna zasiadał ojciec przewodniczącego rady miejskiej, też z PO.
Wreszcie Czuchnowski pozwala sobie na zapewnienie:
Dziennikarze "Gazety" zebrali najbardziej jaskrawe przykłady nepotyzmu i kolesiostwa. To samo robiliśmy, gdy rządziły AWS z Unią Wolności, SLD z PSL oraz koalicja PiS-Samoobrona-LPR.
I dodaje:
Nie odkrywamy Ameryki. Obsadzanie swoimi stanowisk w spółkach skarbu państwa zależnych od samorządów gminnych lub wojewódzkich oraz ustawianie bądź pomijanie konkursów to zjawiska opisywane od lat i towarzyszące każdej władzy.
Owszem panowie, nie odkrywacie Ameryki, ale płynęliście do tej publikacji przez siedem lat rządów PO-PSL. Wcześniej szło to dużo szybciej, nieprawdaż?