Przy całym uznaniu dla sprawności i sprytu rosyjskiej dyplomacji, a szczególnie jej szefa Siergieja Ławrowa, trzeba powiedzieć że jego buta i bezwstydna wręcz bezczelność aż proszą się czasem o soczysty, werbalny rewanż. Tak w imię sprawiedliwości i równowagi.
Coś takiego miało miejsce wczoraj, kiedy minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Deszczyca odpowiedział na żądanie Ławrowa, by Ukraina zmieniła swoją konstytucję i przyjęła federalny model państwa.
Odpowiedź Deszczycy jest o tyle zjadliwa, że stosuje technikę tradycyjnie stosowaną przez Rosję w razie jakiejkolwiek krytyki z Zachodu. Technikę, którą można streścić słowami "a u was biją Murzynów".
Chcielibyśmy zasugerować stronie rosyjskiej, że zamiast dyktowania warunków ultimatum suwerennemu państwu, powinna ona zająć się katastrofalnymi warunkami i kompletnym brakiem praw swoich własnych mniejszości narodowych, w tym Ukraińców.
Dlaczego Rosja nie wprowadzi federalizmu - który przecież widnieje w oficjalnej nazwie państwa - w realnej, a nie tylko fasadowej postaci?
Dlaczego nie daje się więcej władzy i uprawnień narodowym podmiotom federacji, których rozwój dziś jest tłamszony tak silnie jak w carskich i sowieckich czasach?
Dlaczego inne języki poza rosyjskim - w tym ukraiński, używany przez miliony obywateli rosyjskich - nie stały się językami państwowymi federacji?
Dlaczego nie pozwala się na organizowanie referendów na temat większej autonomii, lub niepodległości podmiotów federacji?
A na koniec puentuje:
(...)Powyższe pytania to oczywiście tylko pytania retoryczne. Nawet wyrażanie takich idei jest w Rosji surowo zakazane; a kiedy ktoś próbuje wprowadzić je w czyn, topi się go w krwi, tak jak miało to miejsce w północnym Kaukazie. Niestety, nic w Rosji się nie zmieniło od czasu, kiedy wielki ukraiński poeta Taras Szewczenko pisał w poemacie "Kaukaz": "Od Mołdawii po Finlandię, każdy w swym własnym języku, powściąga język".