Czy kopia pliku dźwiękowego posiada wszystkie cechy oryginalnego nagrania?

Trzeba rozróżnić samą treść nagrania od informacji, które pozwalają ustalić jego historię i pochodzenie. Jeżeli plik zostanie po prostu skopiowany, jego zawartość dźwiękowa może pozostać niezmieniona. Z punktu widzenia badań informatyki śledczej nie oznacza to jednak, że dysponujemy dokładnie tym samym materiałem, co na urządzeniu źródłowym.

Dlaczego? Czym się on różni?

Można to porównać do kserokopii dokumentu. Widzimy tę samą treść, ale nie możemy już zbadać papieru, tuszu czy sposobu naniesienia podpisu. Podobnie jest z nagraniem: sam plik może zachować swoją zawartość, natomiast po skopiowaniu nie mamy już dostępu do wszystkich informacji zapisanych w systemie plików urządzenia, na którym nagranie powstało. Mogą zmienić się chociażby daty utworzenia czy dostępu do konkretnej kopii pliku.

Dlatego w informatyce śledczej tak duże znaczenie ma sposób zabezpieczenia materiału i udokumentowanie całego procesu. Standardy, takie jak ISO/IEC 27037, kładą nacisk na możliwość wykazania integralności danych, m.in. przy użyciu sum kontrolnych. Sam fakt, że otrzymujemy plik przesłany na przykład pocztą elektroniczną, nie oznacza oczywiście, że został on zmieniony. Oznacza natomiast, że możliwości zweryfikowania jego wcześniejszej historii mogą być mniejsze, a w niektórych przypadkach może ich zwyczajnie nie być.

Czytaj więcej

Kopia nagrania z Onetu, nieznany autor. Słabe dowody przeciwko Danielowi Obajtkowi

Dostęp do urządzenia, którym nagrano plik, znacząco ułatwia wyciąganie wniosków badawczych 

Nagranie rozmowy w pliku zostawia nam wiele danych, tzw. cyfrowych śladów. Jaką rolę w badaniu autentyczności nagrania daje nam jednak sam nośnik, a więc dyktafon czy telefon z aplikacją do nagrań?

Sam plik audio może zawierać wiele informacji technicznych: parametry zapisu, częstotliwość próbkowania, rozdzielczość, zastosowany kodek (program lub algorytm, który zmniejsza rozmiar dużych plików audio i wideo – przyp. red.), a w zależności od urządzenia i oprogramowania również inne metadane. Analizuje się także właściwości samego sygnału – charakterystykę toru nagraniowego, szumu czy zakłóceń, które mogą dostarczać informacji o sposobie powstania nagrania.

Znacznie więcej danych może jednak znajdować się na urządzeniu źródłowym. System plików, logi urządzenia (automatyczny, chronologiczny zapis zdarzeń, błędów, połączeń i działań sprzętu elektronicznego – przyp. red.) czy dane pozostające w pamięci mogą pozwolić odtworzyć historię danego pliku: kiedy został zapisany, czy był modyfikowany, czy istniały jego inne wersje albo pliki tymczasowe.

Dlatego dostęp do urządzenia, na którym nagranie pierwotnie powstało, może istotnie poszerzyć zakres możliwych badań. Nie oznacza to, że nagrania przekazanego wyłącznie w postaci pliku nie da się badać. Da się – natomiast zakres wniosków, jakie można sformułować, może być wówczas znacząco węższy. To bardzo ważne rozróżnienie. Dostęp do urządzenia źródłowego oraz prawidłowo zabezpieczonych danych może natomiast istotnie zwiększyć możliwości oceny autentyczności pliku i odtworzenia jego historii.

Czy biegli są w stanie ustalić z pewnością, że nagranie – audio lub video – nie jest zmanipulowane, np. przy użyciu technologii typu deepfake?

W badaniach kryminalistycznych byłbym ostrożny ze sformułowaniem „stuprocentowa pewność”. Ekspert powinien przede wszystkim wskazać, jakie badania przeprowadził, jakie ślady znalazł i na ile mocne wnioski można na tej podstawie sformułować.

W przypadku nagrań analizuje się między innymi ciągłość sygnału, jego charakterystykę widmową i fazową, szum tła, naturalność przebiegu mowy oraz potencjalne artefakty pozostawione przez obróbkę cyfrową. Jeżeli fragment został doklejony albo zmodyfikowany, w pewnych przypadkach mogą pojawić się nieciągłości niewidoczne – czy raczej niesłyszalne – podczas zwykłego odsłuchu, ale możliwe do ujawnienia w analizie technicznej.

Jedną z metod, którą można wykorzystywać w odpowiednich warunkach, jest również analiza ENF, czyli zmian częstotliwości sieci elektroenergetycznej. Jeżeli taki sygnał został zarejestrowany w materiale i istnieją odpowiednie dane referencyjne, może dostarczyć dodatkowych informacji dotyczących ciągłości lub czasu powstania nagrania.

Trzeba jednak podkreślić, że nie każdą metodę można zastosować do każdego nagrania. Zakres i siła wniosków zawsze zależą od jakości konkretnego materiału, sposobu jego uzyskania i dostępności materiału źródłowego.

Czytaj więcej:

Biznes Treści z AI pod kontrolą – nowe obowiązki

Pro

W przypadku zdjęcia, przesłanie go przez komunikator szyfrowany niszczy jego metadane a więc kilkadziesiąt danych na temat tego, gdzie np. zdjęcie zostało wykonane i jakim aparatem. Czy przesyłanie pliku dźwiękowego komuś przez komunikator, taki jak Signal czy WhatsApp, niszczy kluczowe informacje o jego powstaniu?

Powiedziałbym raczej, że może zmienić materiał i ograniczyć ilość informacji dostępnych później dla biegłego. To zależy również od tego, w jaki sposób plik został przesłany i jak dana aplikacja go obsłużyła.

Komunikator może utworzyć nową kopię pliku, zmienić część metadanych, a w przypadku przesyłania nagrania jako wiadomości głosowej również zastosować własne kodowanie czy kompresję. Wtedy znaczna część informacji technicznych związanych z pierwotnym plikiem może zostać utracona.

Obróbka pliku za pomocą narzędzi AI ingeruje w sygnał nagrania

Czy współczesna technika i wiedza pozwala w tej sytuacji odróżnić skopiowany plik od oryginału i czy AI potrafi „wyczyścić” nagranie bez śladu?

Tutaj również trzeba bardzo precyzyjnie rozdzielić kilka kwestii. Jeżeli wykonujemy zwykłą, bitową kopię pliku, jego zawartość może pozostać identyczna – można to zweryfikować za pomocą sum kontrolnych. Zmienia się natomiast kontekst, w którym ten plik znajduje się na kolejnym urządzeniu, czyli chociażby informacje systemu plików dotyczące tej konkretnej kopii.

Dlatego na podstawie samego pliku nie zawsze można odpowiedzieć na wszystkie pytania dotyczące jego wcześniejszej historii. Znacznie więcej możliwości daje zestawienie go z urządzeniem źródłowym oraz innymi dostępnymi danymi.

Podobnie jest z narzędziami wykorzystującymi sztuczną inteligencję do oczyszczania dźwięku. Taka obróbka ingeruje w sygnał. Może zmieniać charakterystykę szumu, strukturę częstotliwości czy inne właściwości nagrania. W wielu przypadkach analiza techniczna może wykazać, że materiał został poddany obróbce. Nie stawiałbym jednak uniwersalnej tezy, że każdą ingerencję zawsze da się bezbłędnie wykryć. Technologia bardzo szybko się rozwija i właśnie dlatego w ekspertyzie tak istotne są materiał źródłowy i właściwie udokumentowany sposób jego zabezpieczenia.

Czytaj więcej

Telefon od „córki” i żądanie okupu. AI zmienia oszustwa telefoniczne

Jest pan biegłym sądowym, ekspertem informatyki śledczej, detektywem. Jakie są według pana największe wyzwania we współczesnej informatyce śledczej?

Paradoksalnie jednym z największych problemów nie jest dziś brak narzędzi, ale jakość materiału, który trafia do badania. Nagrania są kopiowane, przesyłane przez komunikatory, konwertowane, czasem otwierane i ponownie zapisywane w różnych programach. Każda taka operacja może ograniczyć ilość informacji, którą później dysponuje ekspert.

Drugim wyzwaniem jest coraz częstsza sytuacja, w której do badania trafia wyłącznie pojedynczy plik, bez urządzenia źródłowego i bez pełnej informacji o sposobie jego zabezpieczenia. To nie przekreśla możliwości przeprowadzenia ekspertyzy, ale może ograniczać zakres możliwych do sformułowania wniosków. Może również zwiększać możliwości kwestionowania wartości dowodowej takiego materiału przez uczestników postępowania.

Do tego dochodzą narzędzia AI dające ogromne pole do manipulacji.

Właśnie, mamy rozwój generatywnej sztucznej inteligencji. Możliwości syntetyzowania i modyfikowania głosu rosną bardzo szybko, więc równolegle muszą rozwijać się metody ich wykrywania. Z punktu widzenia biegłego najważniejsza pozostaje jednak zasada, która obowiązywała również przed epoką AI: im bliżej jesteśmy pierwotnego materiału i im lepiej udokumentowany jest sposób jego zabezpieczenia, tym większe są możliwości jego rzetelnej weryfikacji.

biogram

Piotr Wichrań

Biegły sądowy z zakresu informatyki, licencjonowany detektyw oraz specjalista informatyki śledczej i cyberbezpieczeństwa. Od ponad 20 lat zawodowo związany z technologiami IT i bezpieczeństwem informacji. Specjalizuje się w analizie dowodów cyfrowych, zabezpieczaniu danych oraz weryfikacji opinii i ekspertyz z zakresu informatyki.