W Polsce rocznie na śmietnikach ląduje 9 mln ton żywności, a na całym świecie 1,3 mld ton.
- Sklepy nie chcą wyrzucać żywności, ale bardzo chcą nam ją sprzedać. My ją kupujemy w nadmiarze, bo jest w promocjach i sprawia nam to przyjemność. Ulegamy reklamie i kupujemy wciąż coś nowego – tłumaczyła Widz.
Przypomniała, że ponad 50 proc. wyrzucanej żywności pochodzi z gospodarstw domowych.
Gość zaznaczyła, że w Warszawie od dawna prężnie działają Banki Żywności.
- Otrzymują one dotacje od miasta na dystrybucję żywności. W ostatnich 3 latach było to 2,7 mln zł na prowadzenia redystrybucji żywności – mówiła.
- Wiele organizacji jest świadome, że jest wielu potrzebujących. równocześnie sklepy, kilka dni przed upływem terminu ważności, chcą żeby zabrać towar – dodała.
Widz przyznała, że najczęściej marnują się owoce i warzywa, bo najszybciej się psują.
- Marnuje się też pieczywo. Lubimy świeże bułeczki, a nie umiemy zrobić nic z pieczywem z wczoraj, bo już nam nie smakuje.
Na pewno są chleby, które zachowują świeżość przez tydzień, ale pieczywo, które zazwyczaj kupujemy na co dzień smakuje tuż po upieczeniu i szybko się psuje – mówiła.
Zaznaczyła, że sklepy mogłyby sprzedawać mniejsze opakowania i porcje.
- Niestety dzieje się odwrotnie. Sklepy namawiają nas np. na „dwa w cenie jednego”. Dlatego my kupujemy – oceniła.
- To co możemy zrobić, to przeglądać lodówki, kupować mniejsze porcje i przygotowywać mniejszej ilości posiłków. Na razie mamy zakodowane, że musimy mieć dużo jedzenia, bo nie wiadomo, co będzie – dodała.