- Gwałt nie może być usprawiedliwiony strojem czy spożyciem alkoholu przez osobę doświadczającą tej przemocy. Skargi wpływające do RPO wskazują zaś na sceptyczne podejście organów ścigania do osób zgłaszających takie przestępstwa, w tym co do braku ich zgody na czynność seksualną. Stygmatyzacja osób pokrzywdzonych w polskich realiach sprawia, że niewiele z nich zgłasza się do organów ścigania – a jedynie niewielki odsetek spraw trafia do sądów - pisze Adam Bodnar do Zbigniewa Ziobry.
Rzecznik w lutym br. zwrócił się do premiera Mateusza Morawieckiego o poprawę standardów ochrony przed przemocą seksualną.
– Musimy wspólnie zgodzić się na to, że do zgwałcenia dochodzi zawsze, gdy brak jest pozytywnej, tj. świadomej, wolnej, autonomicznej i nieprzymuszonej zgody na zbliżenie – napisał.
Jak wyjaśnia RPO, obecna definicja zgwałcenia i innych przestępstw seksualnych (art. 197 Kodeksu karnego) jest wyrazem teorii wolności seksualnej, która uwypukla konieczność wyrażenia sprzeciwu wobec niechcianych zachowań seksualnych. W ocenie Rzecznika, prawo nie działa, gdy do sytuacji intymnej dochodzi bez zgody jednej ze stron.
W świetle teorii wolności seksualnej działanie sprawcy nie jest przestępstwem, jeśli odmowa podjęcia czynności seksualnej była zbyt mało wyraźna lub oczywista, a więc wtedy, gdy nie ma widocznego oporu ofiary wobec zachowania sprawcy. Jeśli sprawca nie doprowadza ofiary do obcowania płciowego przemocą, groźbą lub podstępem, to nawet jeśli ofiara nie wyraziła zgody na obcowanie płciowe, czyn nie stanowi przestępstwa z art. 197 § 1 kk.