Tygrysy z drugiej wojny światowej są w cenie - kiedy poszukiwanie skarbów jest nielegalne

Przybywa poszukiwaczy skarbów. Nie wszyscy robią to legalnie. Kwitnie czarny rynek militariów, na którym można nieźle zarobić.

Aktualizacja: 28.07.2020 06:52 Publikacja: 27.07.2020 20:46

Tygrysy z drugiej wojny światowej są w cenie - kiedy poszukiwanie skarbów jest nielegalne

Foto: Adobe Stock

Za brak zgody na eksplorację nawet na własnej posesji grozi kara więzienia.

Bez zgody ani rusz

Według resortu kultury kraju mamy 100 tys. poszukiwaczy. Do 2015 r. wniosków na poszukiwania składano kilkanaście, kilkadziesiąt rocznie, teraz ok. 500–600. Chętnych nie brakuje. Nie wystarczy sam wykrywacz metalu. Na poszukiwania trzeba mieć zgodę wojewódzkiego konserwatora zabytków, a także właściciela terenu, na którym planuje się poszukiwania.

– W ubiegłym roku wpłynęły do nas 23 wnioski o wydanie pozwoleń na poszukiwania, a zgód wydaliśmy kilkanaście na okres od miesiąca do roku – mówi Marcin Tymiński z Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Gdańsku.

Skąd aż taka różnica między liczbą zgód a wniosków?

– Z winy składających. Wnioski były niekompletne i w późniejszym terminie na naszą prośbę ich nie uzupełniono. Brakowało m.in. zgód właścicieli nieruchomości, mapy terenu, gdzie planowano poszukiwania etc. – wyjaśnia Marcin Tymiński.

– Większość pozwoleń wydanych w województwie pomorskim dotyczyła poszukiwań militariów i nie dotyczyła osób fizycznych, tylko różnych stowarzyszeń zrzeszających poszukiwaczy. Chodziło więc o eksplorację na szerszą skalę, np. Mierzei Wiślanej. Dlatego przed wydaniem pozwolenia stawiamy warunek, by nadzór nad poszukiwaniami sprawował archeolog. Nie przypominam sobie też, by ktoś w ostatnich latach zawiadomił nas o cennych znaleziskach, co oczywiście nic nie znaczy – twierdzi Marcin Tymiński.

Słabe prawo

Sami poszukiwacze narzekają na kiepskie prawo, które pozwala za zabytek uznać praktycznie wszystko, a gdy nie poinformuje się o zabytku konserwatora, można wpędzić się w kłopoty.

– Obecnie zabytkiem może być wszystko, od prehistorycznych narzędzi, po łyżkę aluminiową czy kapsel po piwie. Teoretycznie więc można zostać skazanym za sztućce z PRL, które odnalazło się w miejscu, w którym dawniej działał bar mleczny. Dlaczego? Zgodnie z ustawą o ochronie zabytków jest nim nieruchomość lub rzecz ruchoma, ich części lub zespoły, będące dziełem człowieka lub związane z jego działalnością i stanowiące świadectwo minionej epoki bądź zdarzenia, których zachowanie leży w interesie społecznym ze względu na posiadaną wartość historyczną, artystyczną lub naukową – wyjaśnia Piotr Lewandowski, prawnik fundacji Thesaurus.

– To, czy dana rzecz jest zabytkiem, zależy od oceny urzędnika. Nie ma także ustalonej cezury czasowej. Zabytkiem może być więc rzecz wyprodukowana przed rokiem oraz niekoniecznie znajdująca się w rejestrze zabytków lub w spisie inwentarza muzeum. Jednocześnie ta sama ustawa surowo karze tych, którzy nie uzyskali odpowiedniej zgody na poszukiwania – podkreśla Piotr Lewandowski.

Jadą na Zachód

Kwitnie więc czarny rynek.

– Kiepskie polskie przepisy doprowadziły do tego, że kwitnie czarny rynek, m.in. militariów. Są one masowo wywożone do krajów Europy Zachodniej, ponieważ można na tym nieźle zarobić. Za małą płytkę z pojazdu pancernego otrzyma się 500 euro, a za zegar z deski rozdzielczej czołgu nawet kilka tysięcy euro, za cały czołg np. Tygrys czy Pantera 15–20 mln euro. Dlatego opłaca się kraść. W ten sposób Polska traci bezpowrotnie część swojej historii. Ale tym nasze władze w ogóle się nie przejmują – tłumaczy Piotr Lewandowski.

Za brak zgody na eksplorację nawet na własnej posesji grozi kara więzienia.

Bez zgody ani rusz

Pozostało 97% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Nieruchomości
Trybunał: nabyli działkę bez zgody ministra, umowa nieważna
Materiał Promocyjny
Wykup samochodu z leasingu – co warto wiedzieć?
Praca, Emerytury i renty
Czy każdy górnik może mieć górniczą emeryturę? Ważny wyrok SN
Prawo karne
Kłopoty żony Macieja Wąsika. "To represje"
Sądy i trybunały
Czy frankowicze doczekają się uchwały Sądu Najwyższego?
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Sądy i trybunały
Łukasz Piebiak wraca do sądu. Afera hejterska nadal nierozliczona