Powiedziała pani niedawno, że składa parasol ochronny nad rzecznikiem praw obywatelskich Marcinem Wiąckiem. Dymisja Hanny Machińskiej przelała czarę goryczy?
Prof. Ewa Łętowska: Wstrzymywałam się z zabieraniem głosu, ale doszłam do wniosku, że już wystarczy. Oczywiście można mi powiedzieć - że też nie bym ideałem. No nie byłam. Ale takiego skandalu nie miałam.
Rzecznik Wiącek w rozmowie z Rzeczpospolitą wyjaśniał powody dymisji Hanny Machińskiej.
Czytałam. Obawiam się, że nikt mu w to nie uwierzy. Pachnie hipokryzją.
Czytaj więcej
Mam prawo kształtować grono swoich najbliższych współpracowników, w tym zastępców. Mój poprzednik prof. Adam Bodnar czterokrotnie korzystał z praw...
Każdy rzecznik jest inny – to naturalne.
Byli w tym gronie naukowcy, politycy i aktywiści. Ale przede wszystkim każdy z nich musiał stać się adwokatem człowieka wobec władzy. Owszem. I kilku moich następców, wywodzących się ze świata nauki, rozmawiało ze mną po objęciu tej funkcji i przyznawali jaką trudność sprawia im zmiana profesorskiego fotela znawcy przepisów prawa, na stanowisko osoby, która ma je stosować na „żywym organizmie”. Każda instytucja jest mocno osadzona w realiach swego czasu. I patrząc z perspektywy tych 35 lat muszę powiedzieć, że to, co proponuje nam dziś rzecznik Marcin Wiącek, jest głęboko anachroniczne.
Z jakiego powodu?
Główny problem leży w tym, że on się czuje częścią aparatu państwowego – i tak rozumie rację stanu, jako aprobatę dla tego, co robią rządzący. A w warunkach kryzysu praworządności taka postawa oznacza sprzyjanie łamaniu jej zasad.
Rozmawiał Wojciech Tumidalski
Pełna wersja rozmowy:
Czytaj więcej
Rzecznik praw obywatelskich nie jest od robienia dobrze władzy, choć musi też uważać, by nie skręcić karku – mówi prof. Ewa Łętowska.