Kadencja Rzecznika mija we wrześniu 2020 r. Adam Bodnar przyznał, że ubieganie się o następne pięć lat w obecnej "gorączce sporów politycznych" nie jest najlepszym pomysłem.

- Chcę stabilnie, porządnie do końca pełnić swoją służbę - dodał.

Zaznaczył, że do końca kadencji jestem absolutnie niezależny i apolityczny.

- Taką moją fundamentalną rolą to udowadniać, że służę wszystkim obywatelom. Nie obrażać się na kogoś i starać reagować na wszystkie wydarzenia, które mają znaczenie z punktu widzenia praw i wolności. Temu będę wierny do końca mojej kadencji, a może nawet i dłużej - stwierdził RPO.

Pytany o ocenę działań prokuratury Adam Bodnar stwierdził:

- Jeśli ktoś znowu został zatrzymany o 6 rano i sprowadzony do prokuratury, to coraz częściej włącza się lampka "czy to było potrzebne", czy służyło do celów pozaprawnych - powiedział nawiązując do przebiegu zatrzymania byłych szefów KNF Andrzeja Jakubiaka i Wojciecha Kwaśniaka. Przypomniał, że sąd ocenił je jako bezzasadne.

Zdaniem Adama Bodnara są też wątpliwości ws. zatrzymania byłego prezesa Grupy Lotos Pawła Olechnowicza oraz  Bartłomieja M., byłego rzecznika MON. W przypadku tego ostatniego RPO stwierdził, że "trzeba zapytać, czemu to służyło i nastąpiło w bardzo ścisłym momencie".

Bodnar zgodził się ze stwierdzeniem, że prokuratura działa na "zlecenie polityczne".

- Mamy tutaj bezpośrednią zależność i związek między Prokuratorem Generalnym a Ministrem Sprawiedliwości - powiedział. Dodał, że jest cały wachlarz mechanizmów dyscyplinowania prokuratorów:  odpowiedzialność dyscyplinarna, możliwość zdegradowania, delegowania, zmiany prokuratora lub jednostki prokuratury prowadzącej postępowanie.