Chociaż na razie tylko ok. 5–7 proc. pracowników w krajach Unii Europejskiej pracuje całkowicie lub częściowo zdalnie, rynkowe prognozy zakładają szybki wzrost ich liczby. Sprzyja temu powiększająca się grupa wolnych strzelców (z angielska freelancerów) i otwartość pracodawców, którzy coraz częściej umożliwiają pracę poza biurem.
Ułatwiają ją nowe technologie, coraz lepsze warunki mieszkaniowe oraz oferta biur coworkingowych, wynajmujących na dni albo nawet na godziny stanowisko czy pokój do pracy (za ok. 500 zł netto miesięcznie). Rosnąca liczba i konkurencja tych biur sprawia, że coraz częściej klienci mogą tam liczyć na sprzyjające zdrowej pracy rozwiązania. – Mamy nawet fotele do masażu i do relaksu – podkreśla Olga Wójcik z sieci akceleratorów biznesu Business Link, która ma swoje biura w dziesięciu miastach Polski.
Ergonomia w domu
W filmach i w reklamach freelancerzy pracują często na laptopach ustawionych na zwykłym stole. – W taki sposób można przeglądać e-maile i wykonywać jakieś krótkie, dorywcze prace – zaznacza Jacek Świgost, dyrektor zarządzający firmy Fellowes, która od kilku lat co roku organizuje internetowe badanie Ergotest sprawdzające warunki pracy polskich pracowników. Przy stałym zajęciu, które zajmuje pięć–osiem lub więcej godzin dziennie, praca przy zwykłym stole albo na kanapie w salonie dość szybko może się zakończyć bólami kręgosłupa (zwłaszcza szyi) i ramion, a z czasem doprowadzić do zmian zwyrodnieniowych.
40 proc. firm ma w przyszłości bazować na zdalnej pracy
Choć w przypadku zdalnych pracowników pracodawca ma zapewnić im odpowiednie warunki pracy, w praktyce firmy ograniczają się do dostarczenia sprzętu i niezbędnych rozwiązań technologicznych. Tylko nieliczne interesują się tym, czy pracownik ma w domu warunki do zdalnej pracy, a i wtedy zwykle poprzestają na jego deklaracji.
W rezultacie telepracownicy, podobnie jak freelancerzy, sami muszą zadbać o zdrowie przy biurku. I – jak wynika z badań Ergotest – rzeczywiście to robią. – Okazuje się, że najzdrowsze stanowiska pracy mają pracownicy zagranicznych spółek i samozatrudnieni, którzy coraz częściej świadomie dbają o ergonomię – mówi Jacek Świgost. (Liczy się tu m.in. ustawienie monitora, klawiatury, dopasowanie biurka do wzrostu pracownika oraz wygodne i zdrowe krzesło – obrotowe, z możliwością regulacji siedziska, oparcia czy podłokietników).
Gabinet doda prestiżu
Jak ocenia Leszek Romanowski, ekspert ds. przestrzeni biurowej w Grupie Nowy Styl, dla wielu osób kryterium urządzenia domowego biura jest... prestiż. Ten przejawia się w skórzanym fotelu i solidnym drewnianym biurku, co nie zawsze gwarantuje zdrowe warunki do dłuższej pracy.
50 proc. Polaków chętnie pracowałoby zdalnie (najchętniej w domu) przez część tygodnia
– Jeśli siedzimy na krześle więcej niż trzy godziny, to realnie zaczyna się liczyć jego jakość – podkreśla Bogusz Parzyszek, prezes firmy doradczej Workplace Solutions. Problem w tym, że dobre ergonomiczne meble nie są tanie, a jednoosobowe firmy i zdalni pracownicy nie mogą liczyć na rabaty czy indywidualne podejście ze strony producentów i dystrybutorów mebli biurowych nastawionych na korporacyjnego klienta. – Profesjonalne krzesło kosztuje co najmniej 1000–1500 zł – ocenia Parzyszek.
Ponad 10 tys. zł zainwestowała w swoje domowe biuro Beata, tłumaczka z Warszawy, która po kilku latach pracy przy laptopie nabawiła się problemów z kręgosłupem i nadgarstkami. Zaprojektowane przez architekta biurko z regałem kosztowało ją ponad 8 tys. zł. Do tego ergonomiczne krzesło za ponad 2 tys. (z rabatem).
O ile przy aranżacji biur dużych firm pracują często architekci, specjaliści od ergonomii, a nawet psycholodzy – by dopasować meble do konkretnych potrzeb, o tyle feelancerzy czy zdalni pracownicy są zwykle zdani na standardowe rozwiązania. I nawet te nie są łatwo dostępne.
Duży dostanie więcej
Na rynku biurowym - w odróżnieniu od mebli do domu - trudno jest w jednym miejscu porównać ofertę kilku producentów. Ich salony ekspozycyjne (showroomy) są rozrzucone po całym mieście i działają w godzinach pracy klientów instytucjonalnych.
Aleksandra Krawsz, szefowa marketingu i PR w Kinnarps Polska, ocenia, że indywidualni nabywcy zapewniają tylko ok. 1 proc. sprzedaży spółki. A wśród nich jest spora grupa pracowników firm, które są klientami Kinnarps. Szukają do domu mebli, z jakich na co dzień korzystają w biurze. Zwłaszcza gdy pracodawca oferuje ryczałt na wyposażenie stanowiska pracy w domu albo pomaga wynegocjować rabat. Podobnie jest w większości firm meblowych. Indywidualny klient raczej nie może tam liczyć na atrakcyjny rabat czy dostępną dla dużych firm możliwość przetestowania biurka czy krzesła.
Jak jednak podkreśla Bogusz Parzyszek, firmy zaczynają dostrzegać przyszłościowy rynek domowych biur. Przed kilkoma laty zrobiła to IKEA, która ma dla nich wydzieloną ofertę. Wiosną br. specjalną kolekcję SOHO (Small Office – Home Office) wprowadziła też Grupa Nowy Styl, która przygotowała nawet wirtualny planer dla klientów, którzy sami urządzają swoje biuro. Być może z czasem firmy zaczną organizować specjalne pokazy także dla indywidualnych klientów – jak londyński Clerkenwell Design Week czy podobna impreza w Pradze, podczas której w jednym miejscu można poznać nowinki rynkowe i porównać ofertę wielu producentów.