Gość przypomniał, że kiedyś ludzie umiejętności społeczne nabywali w rodzinie. - Teraz, gdy rodziny stały się niewielkie, gdzieś tych umiejętności trzeba się uczyć – mówił.
Turniak zaznaczył, że kiedy szukamy pracy, nasza sieć kontaktów może nam to ułatwić. - Wiele ogłoszeń jest wieszanych dopiero wtedy, kiedy inne metody zawiodły – stwierdził.
- 70 proc. ludzi nie jest zaangażowanych w swoją pracę. Nie jest dopasowanych do miejsca w którym są, ale się boją zaryzykować, nie mają pomysłu na siebie. Sieć kontaktów, bywanie na różnych imprezach powoduje, że otwierają im się oczy. Spotykają innych ludzi, którzy są zadowoleni z tego co robią i mówią „to może ja też spróbuję” - tłumaczył ekspert.
Wyjaśnił, że pejoratywne postrzeganie networkingu wynika z tego, że ludzie nie potrafią utrzymywać kontaktów oraz pokutuje jeszcze PRLowskie podejście, że wszystko przez znajomości.
- Im wyżej ktoś awansuje w firmie, tym bardziej widzi, że networking ma sens – mówił Turniak. - Ci, którzy mają te umiejętności wrodzone, albo wyćwiczyli, to awansują. Ci, którzy ich nie mają, siedzą, narzekają i mówią „o, po kolesiostwu, po znajomościach”. To jest troszeczkę samospełniająca się przepowiednia – dodał.
Zaznaczył, że networking może też się przydać do minimalizacji deficytu wiedzy. - Żeby dowiedzieć się jakie są kryteria, warunki, różnego rodzaju zewnętrzne uwarunkowania, to warto mieć kontakty – ocenił Turniak.
Odniósł się również do kwestii awansu. - Awansują nie ci najlepiej utalentowani, tylko ci najlepiej usieciowieni – mówił ekspert.
- W St. Zjednoczonych budowanie sieci uczą od szkoły podstawowej. Mają tam zajęcia z przełamywania lodów – zaznaczył Turniak.
- Chodzi o to, żeby cały czas poszerzać kontakty , poznawać nowe osoby, bywać aktywnie – podsumował.