- Zrobiłem połowę tego, co zaplanowałem. Ja raczej w tamtym czasie burzyłem, a budować miałem dopiero w drugiej kadencji. Byłem przekonany, że będę budował, a oni wybrali SLD i Aleksandra Kwaśniewskiego - powiedział w TVN24 Lech Wałęsa.

Wałęsa uważa, że gdyby wygrał kolejne wybory, inaczej postąpiłby w kwestii prywatyzacji, wejścia Polski do Unii Europejskiej i NATO. Doprowadziłby również do powstania systemu prezydenckiego w naszym kraju. Zamierzał wspomóc Ukrainę i Białoruś w wejściu do struktur europejskich, co wykluczyłoby obecny konflikt na wschodzie Ukrainy.

Jak podkreślił, obecny kierunek zmian w naszym kraju nie jest po jego myśli. - Nie o taką Polskę walczyłem - powiedział.

Rosja jest na przegranej pozycji

Zdaniem Wałęsy Rosja stoi obecnie na przegranej pozycji. Były prezydent uważa, że Rosjanie stoją "o jakieś 20 do 50 lat" za Europą i ich metody już dawno zostały zaniechane przez Unię Europejską. - Europa nie straszy atomem, nie chce wojowania. A oni zostali w tym swoim starym stylu - skomentował.

- Rosja zawsze potrzebowała do rządzenia wroga zewnętrznego, więc w dalszym ciągu stosuje te metody. A jednocześnie wie, że Zachód jest wygodny, kulturalny, więc straszy nas i wymusza. Wiemy, że Rosja i tak będzie musiała robić to, co Europa, czyli równać poziomy i otwierać granice, bo takie są wymogi czasu. Więc Europa gra na czas, żeby Rosja doszła do tego etapu - dodał Wałęsa.

Wałęsa wykluczył, by Rosjanie wyszli zwycięsko z konfliktu na wschodzie Ukrainy, zasadnicze jego zdaniem pytanie jest, jak długo utrzyma się obecna sytuacja. Podkreślił, że gdyby rosyjski but stanął na polskiej ziemi", stanąłby pierwszy do walki i poprosił "o najlepszą broń". Będąc Ukraińcem walczyłby z Rosjanami do ostatnich sił. - Mimo że mam Nobla, stanąłbym i nie pozwolił - mówił Wałęsa.