„Wall Street Journal” napisał, że porażka republikanów to jeden z najbardziej wyraźnych sygnałów sprzeciwu wobec urzędującego prezydenta w najnowszej historii USA. Według dziennika utrata kontroli nad obiema izbami Kongresu przez republikanów to bezpośredni skutek decyzji Trumpa o rozpoczęciu wojny z Iranem, co przełożyło się na wzrost cen paliw o 40 proc. Taki rozwój sytuacji rozczarował wielu najwierniejszych zwolenników Trumpa i ruchu MAGA.
Gdy doradcy informowali Trumpa wiosną, że wojna z Iranem może zaszkodzić Republikanom w wyborach do Kongresu, Trump odpowiadał, że jest jeszcze mnóstwo czasu, by znaleźć rozwiązanie – przypomina gazeta, powołując się na swoje źródła.
Czytaj więcej
Partia Demokratyczna w wyborach połówkowych do Kongresu zapewniła sobie wyraźną większość w Izbie Reprezentantów i Senacie, przejmując do Partii Re...
Porażka Partii Republikańskiej w wyborach do Kongresu: Wojna z Iranem ważnym powodem, ale nie jedynym
„Wall Street Journal” wskazuje też na inne czynniki, które przyczyniły się do wyborczej porażki republikanów. Dziennik wymienia w tym kontekście na zaostrzone działania służb migracyjnych, które z jednej strony doprowadziły do spadku liczby nielegalnych przekroczeń granicy do najniższego poziomu od dziesięcioleci, z drugiej wywołały konflikty w amerykańskich miastach, w wyniku których zginęło od strzałów funkcjonariuszy amerykańskich służb dwoje obywateli USA. Gazeta zwróciła uwagę, że w hrabstwach, w których Latynosi stanowią co najmniej 80 proc. mieszkańców, demokraci uzyskali w wyborach do Kongresu przewagę 40 punktów procentowych.
Wyniki wyborów do Senatu w USA
„WSJ” zarzuca Trumpowi, że ten przez cały rok zmieniał zdanie jeśli chodzi o stanowisko w sprawie migracji – od przekonywania doradców, że zamierza zaostrzyć działania służb imigracyjnych po stwierdzenie, że Stephen Miller, architekt radykalnej antyimigracyjnej polityki, posuwa się za daleko. Te ostatnie uwagi pojawiły się po tym, jak Melania Trump poskarżyła się prezydentowi na deportację osób, które zna.
Wysoki rangą przedstawiciel administracji twierdził, że prezydent czasem mówił swoim doradcom, iż w ogóle nie obchodzi go wynik wyborów uzupełniających do Kongresu. Trump miał mieć dosyć martwienia się krajowymi sprawami politycznymi, które – w jego ocenie – nie miały tak dużego znaczenia jak polityka zagraniczna i dziedzictwo jakie po sobie zostawi. Kiedy współpracownicy informowali go, że sondaże wskazują na zaniepokojenie wyborców sposobem, w jaki radzi sobie z problemem rosnących kosztów życia, Trump twierdził, że badania są fałszywe.
Czytaj więcej
Po raz pierwszy r. Partia Demokratyczna zdobyła senatora w Teksasie. Religijny James Talarico pokonał kandydata Partii Republikańskiej Kena Paxtona...
Kolejnym zarzutem stawianym Trumpowi jest to, że doprowadził do wycofania się z wyścigu o miejsca w Senacie Republikanów, którzy mieliby większe szanse na zwycięstwo. Dotyczyło to kandydatów w Georgii, Karolinie Południowej, Karolinie Północnej i Teksasie. Zamiast nich namaścił kandydatów bardziej lojalnych wobec siebie. Ostatecznie we wszystkich tych czterech stanach zwyciężyli demokraci.
Wyniki wyborów do Izby Reprezentantów w USA
Doradcy Trumpa umniejszają jednak jego rolę w porażce, podkreślając, że prezydent wziął udział w 30 wiecach wyborczych. Twierdzą również, że inni kandydaci, których Trump nie poparł, także ponieśliby porażkę - czytamy w „WSJ”.
Doradcy nie potrafili odwieść Donalda Trumpa od opowiadania o sali balowej w Białym Domu
Również zarzuty dotyczące korupcji w administracji Trumpa oraz w samej rodzinie prezydenta zaniepokoiły wyborców – czytamy w „WSJ”. Mimo to prezydent koncentrował się na swoich ulubionych projektach, w tym budowie sali balowej w Białym Domu czy planie wzniesienia łuku triumfalnego.
Doradcy Trumpa uznali, że nie ma sensu namawiać go, by przestał mówić o sali balowej – prezydent organizował bowiem kilka długich spotkań tygodniowo poświęconych temu projektowi i z przyjemnością oprowadzał gości po powstającym obiekcie – relacjonuje amerykański dziennik.