Sondaż zrealizował ośrodek IFOP dla LCI, dziennika „Le Figaro” i rozgłośni Sud Radio. Wyniki wskazują na rosnącą przewagę Le Pen. W pierwszej turze we wszystkich badanych scenariuszach (tj. przy różnych kandydatach reprezentujących blok centrowy) liderka Zjednoczenia Narodowego mogłaby liczyć na 34-38 proc. głosów. Jak podkreśla LCI, jest to wynik wyższy o ok. 2 pkt. proc. od poprzedniego badania z pierwszej połowy października.
Marine Le Pen wygrywa z każdym. Sondaż przed wyborami
Sondaż wskazuje, że obecnie Le Pen mogłaby uzyskać przewagę w drugiej turze nad każdym z kontrkandydatów.
Gdyby rywalizowała z szefem skrajnie lewicowej Francji Nieujarzmionej (LFI) Jean-Lukiem Mélenchonem, uzyskałaby – według sondażu – 68-procentowe poparcie, wobec 32 proc. dla Mélenchona. Chęć głosowania na Le Pen, gdyby jej kontrkandydatem był polityk socjaldemokratycznej lewicy Raphael Glucksmann, wyraziło 57 proc. badanych; na Glucksmanna – 43 procent.
Czytaj więcej
Chaos, w jakim pogrążyły się w ten weekend francuskie miasta, czyni z bezpieczeństwa główny temat walki o Pałac Elizejski. A to specjalność skrajne...
Niewiele różni się wynik sondażu pokazujący hipotetyczną rywalizację z politykiem centrum, byłym premierem Edouardem Philippem: w takiej sytuacji zamiar głosowania na Philippe’a wyraziło 44 proc. ankietowanych, a na Le Pen – 56 procent.
Sondaż przeprowadzono na próbie 1928 osób drogą kwestionariusza wypełnianego online od godzin wieczornych 17 października do 19 października.
Opisując wyniki badania „Le Figaro” ocenił, że wydarzenia z soboty „skonsolidowały bazę wyborczą” kandydatki skrajnej prawicy.
Czytaj więcej
Towary zrabowane podczas zamieszek we Francji zaczęły pojawiać się na internetowych platformach sprzedażowych. Vinted usuwa podejrzane ogłoszenia,...
Straty materialne po zamieszkach, które w weekend przetoczyły się przez Francję, mogą sięgać setek milionów euro. Według fundacji IFRAP szkody materialne wynoszą od 259 mln do nawet 911 mln euro, a łączne koszty, uwzględniające również straty przedsiębiorstw, mogą przekroczyć 1,1 mld euro. „Financial Times”, powołując się na Morningstar DBRS, informuje z kolei, że straty ubezpieczeniowe mogą sięgnąć 1,2 mld euro. W całym kraju ucierpiało około 3000 przedsiębiorstw, a wśród zniszczonych obiektów znalazły się sklepy, budynki publiczne i infrastruktura miejska. Ostateczna skala zniszczeń nie jest jeszcze znana.
Sama odbudowa spalonego ratusza w Limoges będzie kosztować nawet 100 mln euro.
Le Pen wskazuje na winnych zamieszek
Marine Le Pen obarczyła odpowiedzialnością Emmanuela Macrona za brutalne starcia, których świadkami było w ostatnią sobotę wiele miast we Francji. W specjalnym orędziu przedstawia się jako alternatywna prezydent, wygłaszając w niedzielę wyważone przemówienie do narodu i prezentując się jako kandydatka „spokojnej Francji”.
„To już nie są protesty licealistów. To zamieszki organizowane przez profesjonalistów” – powiedziała Le Pen. Marine Le Pen zażądała również zmian w prawie. Jej zdaniem francuski parlament powinien przyjąć nową ustawę wymierzoną w osoby uczestniczące w zamieszkach. „Musimy uchwalić nową ustawę przeciwko chuliganom” – dodała.
Czytaj więcej
W Pałacu Elizejskim pozostanie jeszcze półtora roku, ale bilans jego rządów rozstrzygnął się już teraz. Upewniła mnie o tym wizyta w rodzinnym mieś...
Natomiast prezydent Macron w dziewięciominutowym wystąpieniu poprzestał na ogólnikach. Zapewniał, że wymiar sprawiedliwości rozliczy tych, którzy dopuścili się przemocy. Przekonywał też, że doprowadzi do obniżenia cen paliw. Jednak wyborcy coraz mniej mu wierzą. Zaufaniem darzy go zaledwie 15 procent wyborców.
Od protestu uczniów do zamieszek
Fala przemocy, która w weekend przetoczyła się przez Francję, zaczęła się od protestów uczniów domagających się poprawy warunków nauki. Demonstracje, rozpoczęte w połowie września na przedmieściach Paryża, szybko rozlały się na cały kraj. Do młodzieży dołączyły związki zawodowe, działacze lewicy i uczestnicy ruchu „żółtych kamizelek”, a sprzeciw wobec problemów francuskiej edukacji przerodził się w ogólnokrajowy protest przeciwko drożyźnie, cięciom budżetowym i polityce Emmanuela Macrona.
Czytaj więcej
Lider radykalnej lewicy liczy, że bunt licealistów podpali Francję. I zaprowadzi go za pół roku do Pałacu Elizejskiego.
Kulminacja nastąpiła 17 października. W demonstracjach uczestniczyły setki tysięcy Francuzów, jednak w wielu miastach pokojowe marsze zostały zakłócone przez zamaskowane grupy, które starły się z policją, podpalały samochody i plądrowały sklepy.