Reklama

Francja płonie. Państwo bezradne, Marine Le Pen coraz bliżej władzy

Chaos, w jakim pogrążyły się w ten weekend francuskie miasta, czyni z bezpieczeństwa główny temat walki o Pałac Elizejski. A to specjalność skrajnej prawicy i dobra wiadomość dla Marine Le Pen.
W Limoges tłum wdarł się do XIX-wiecznej siedziby burmistrza grożąc urzędnikom, że ich „spalą”. Wkró

Płonąca siedziba burmistrza w Limoges

W Limoges tłum wdarł się do XIX-wiecznej siedziby burmistrza grożąc urzędnikom, że ich „spalą”. Wkrótce cały świat obiegły zdjęcia dachu w płomieniach i zawalonej w większości, zabytkowej fasady

Foto: REUTERS

Reklama

W sobotę po zmierzchu, zaledwie 300 metrów od Pałacu Elizejskiego, grupki chuliganów (casseurs) ścierały się z policją. W tym samym momencie już tylko kompania (100-120 funkcjonariuszy) wyspecjalizowanych jednostek policji (CRS, Compagnies Républicaines de Sécurité) broniła przed agresywnym tłumem placu Beauvau, przy którym znajduje się Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Wcześniej oniemiali Francuzi zobaczyli w telewizji, jak grupka mundurowych cofa się na ulicy Réaumur w centrum miasta przed wielokrotnie liczniejszymi zastępami atakujących. Można było odnieść wrażenie, że tylko dzięki użyciu gazów łzawiących uniknęli linczu. 

Pozostało jeszcze 95% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama