Prezydent Karol Nawrocki nie uznaje złożonego w Sejmie przez Macieja Berka ślubowanie na nowego sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Co dalej?
Kompletnie niezrozumiałe, to jest destrukcja państwa. Sejm ma kompetencje i wybiera sędziów Trybunału Konstytucyjnego, a prezydent odmawia przyjęcia ślubowania. Mamy nową sytuację, co widać w nowej opinii Komisji Weneckiej.
Czytaj więcej
Należy zagwarantować, aby prezydent niezwłocznie odbierał ślubowanie od sędziów Trybunału Konstytucyjnego wybranych przez Sejm, nie roszcząc sobie...
Która nie jest wiążąca.
To jest oczywiście tylko opinia. Komisja Wenecka jest po to, żeby w sytuacji, gdy w jakimś państwie sprawy zajdą tak daleko, że jego organy nie są już w stanie ocenić, co powinno się dalej dziać, ktoś z zewnątrz mógł się do tego odnieść. A tutaj, jakkolwiek traktujemy Trybunał, sprawa go dotyczy, więc ktoś z zewnątrz powinien zabrać głos. Komisja Wenecka wyraźnie się wypowiedziała.
W tej procedurze uczestniczą też przedstawiciele prezydenta. Mało tego, znalazłem wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego, że to właśnie oni kiedyś, za rządów PiS, ściągnęli Komisję Wenecką, żeby oceniła sytuację i wydała opinię. Jesteśmy w trochę innej sytuacji, gdy ktoś z zewnątrz powiedział, jaki jest konstytucyjny charakter prezydentury oraz co prezydent może, a czego nie może. To nie jest tak, że prezydent może wszystko, bo jest najważniejszym przedstawicielem państwa polskiego. Jest Konstytucja i są ustawy, a w tym przypadku mamy do czynienia z pogłębianiem paraliżu, ponieważ prezydentowi nie podobają się kandydaci, których Sejm powołał na sędziów Trybunału Konstytucyjnego.
Nieubłagane koła demokracji sprawiły, że większość w TK stanowią teraz przedstawiciele wybrani przez obecną większość parlamentarną, a prezydent postanawia to zablokować. Kroki dotyczące zaprzysiężenia i ślubowania sędziego Macieja Berka są próbą ratowania państwa przed destrukcją.
Wybory w Krakowie. Koalicja Obywatelska wyciągnięła wnioski
Jakie wnioski wyciągnęła Koalicja Obywatelska po dwukrotnie przegranych wyborach w Krakowie? Najpierw wasz prezydent Aleksander Miszalski został odwołany w referendum, a później wasza kandydatka, wspierana również przez PSL, nie wygrała wyborów i została pokonana przez Łukasza Gibałę.
Rozwiązano struktury Koalicji Obywatelskiej, a komisarzem KO w Małopolsce została Dorota Niedziela, która odpowiada za odbudowę formacji w Małopolsce. Trudno sobie wyobrazić dalej idące wnioski w sensie partyjno-politycznym.
Czytaj więcej
Łukasz Gibała, nowy prezydent Krakowa, otrzymał w II turze wyborów prezydenckich w tym mieście niemal dwa razy więcej głosów niż kandydatka KO i PS...
Nie było oczywiste, że po odwołaniu w referendum Aleksandra Miszalskiego każdy kandydat KO będzie trudnej sytuacji w Krakowie?
To odwołanie było bezprecedensowe. Nie przypominam sobie takiej sytuacji, żeby po dwóch latach urzędowania prezydent, burmistrz czy wójt został odwołany w referendum. Skala i masowość tego działania były bardzo duże. Krytyczna ocena Miszalskiego sprawiła, że każdy nasz kandydat – nasz i PSL – znalazł się w bardzo trudnej sytuacji. Senator Piątkowska walczyła i działała. W pierwszej turze uzyskała przyzwoity wynik. Daleko za nią był kandydat PiS i różni inni kandydaci. Wyciągamy z tego wnioski. Do następnych wyborów zostało dwa i pół roku. Kadencja pana Gibały będzie krótka, właściwie będzie to połowa kadencji. Mamy większość w Radzie Miasta i trzeba dla dobra Krakowa ułożyć współpracę z nowym prezydentem. Zobaczymy, jak będzie wyglądała sytuacja. Inicjatywa jest po jego stronie, ma świeży mandat i jest organem wykonawczym. Wybory w 2029 r. będą podsumowaniem tej kadencji. Widać, że mieszkańcy Krakowa, którzy wydawali się bardzo przywiązani do stabilności i konserwatyzmu, są niecierpliwi. Prezydent Jacek Majchrowski sprawował urząd przez 22 lata. Po dwóch latach postanowili zmienić kolejnego prezydenta. Zobaczymy, co zrobią za dwa i pół roku.
A czy partia Donalda Tuska, nie zlekceważyła wyborów w Krakowie? Najpierw postawiliście na kandydatkę KO, czyli partii, której prezydent został odwołany w referendum. Sama kampania chyba też nie była zbyt udana ani dynamiczna. Jakie wnioski wyciągacie przed wyborami parlamentarnymi? Czy nie sądzicie, że idziecie „na ścianę”?
Absolutnie nie idziemy na ścianę. Proszę spojrzeć na sondaże. Ktoś inny może nie idzie na ścianę, ale idzie w dół – podzielony PiS i podzielona Konfederacja.
Czytaj więcej
Wpis Aleksandra Miszalskiego nie pomógł mi. Negatywne emocje wobec niego są nadal silne – oceniła senatorka KO Monika Piątkowska w rozmowie z Porta...
W sondażach prawica ma większość pozwalającą rządzić, a wy jej nie macie. Może szykuje się powtórka z 2023 r.? Czyli może wygracie wybory parlamentarne, ale nie będziecie mieli większości, żeby rządzić, tak jak wtedy PiS?
Czy w 2023 r. różnica między nami a PiS była taka, jaka jest w tej chwili? Jeżeli mamy ponad 30 proc. poparcia, a PiS ponad 15 proc., bo takie są ostatnie notowania, a miękki PiS w postaci partii Mateusza Morawieckiego ma około 5 proc., to jest to zupełnie inna sytuacja. Zgadzam się, że wiele będzie zależało od koalicjantów. Dlatego zależy nam na tym, żeby Lewica, PSL, Polska 2050, Polska Centrum i Unia Centrum wzmocniły się i skonsolidowały. Wszystkie dyskusje wokół Krakowa już się odbyły.
W jakim stopniu polityka krakowska i miejska przekłada się na politykę ogólnokrajową?
W skali całej Polski jednym z punktów odniesienia są sondaże. Pokazują one, że mamy poparcie powyżej 30 proc., a potem długo, długo nic. To jest stan dzisiejszej polityki. Przecież do 2022 czy nawet do 2024 r. nie mieliśmy prezydenta Krakowa. Czasem popieraliśmy Majchrowskiego, a czasem wystawialiśmy przeciwko niemu kandydatów. Nie jest tak, że miasto Koalicji Obywatelskiej zostało dramatycznie utracone. Rządził prezydent Majchrowski, który wywodził się z lewicy i krakowianom kojarzył się jako ich profesor, człowiek z Krakowa. To pewna specyfika. Na jedną kadencję, gdy Majchrowski postanowił już nie kandydować, prezydentem został relatywnie młody polityk KO, który następnie został odwołany w referendum. Mam wielki szacunek do Krakowa i świadomość, że krakowska polityka oraz krakowskie wybory są bardzo specyficzne, tak jak w każdym większym mieście w Polsce.
Czytaj więcej
Koalicja Obywatelska prowadzi w najnowszym sondażu preferencji partyjnych przygotowanym przez Ogólnopolską Grupę Badawczą dla Stan360. KO ma w bada...
Siemoniak: „To nie my jesteśmy w kryzysie politycznym. W kryzysie politycznym jest opozycja”
Rzeczywiście Koalicja Obywatelska prowadzi w sondażach, ale nie ma większości pozwalającej rządzić, bo nie ma koalicjantów, którzy przekroczyliby sejmowy próg, w przeciwieństwie do PiS, które ma z kim zbudować większość parlamentarną, nawet jeśli wyborów nie wygra.
Do wyborów został rok, jeszcze różne rzeczy będą się działy. Myślę, że bardzo ważne jest to, co dzieje się po prawej stronie. Mamy cztery ugrupowania, które coraz bardziej ze sobą rywalizują. Najsilniejszym podmiotem po tamtej stronie jest prezydent. Mówiliśmy już o tym, że prezydent ma swoje ograniczenia i może powinien się zastanowić, czy nie wolałby zostać premierem. Są prezydenci Serbii i Bułgarii. W Bułgarii już się tak stało, że prezydent został premierem, a w Serbii prezydent Aleksandar Vučić zrezygnował z urzędu i prowadzi swoją partię do wyborów, właśnie po to, by zostać premierem.
Głównym kontekstem dla oceny tego, co będzie się działo przez najbliższe miesiące, jest słabnący i rozpadający się PiS, dwie Konfederacje, a w jednej z nich dwóch liderów coraz ostrzej ze sobą rywalizujących. Oczywiście powinniśmy się wzmacniać i martwić o to, jak nasi partnerzy koalicyjni wypadają w sondażach. Powinniśmy też zastanowić się, jak najlepiej pójść do wyborów: z jedną listą, z dwiema czy każdy osobno. Nie jest jednak tak, że to my jesteśmy w kryzysie politycznym. W kryzysie politycznym jest opozycja.
Czytaj więcej
Prawicowy pakt senacki nie będzie jedynym blokiem na wybory parlamentarne. Również partie tworzące koalicję 15 października liczą, że dzięki współp...
Czyli najlepiej byłoby dla was, gdybyście wystartowali z jednej listy, ze wspólnej listy rządowej?
Ma to swoje zalety.
Czy to byłoby najlepsze rozwiązanie — jedna lista koalicji 15 października?
Zdania są oczywiście podzielone. Uważam, że najlepsze byłyby dwie listy. Na jednej bylibyśmy my i środowiska bardziej centrowe oraz centroprawicowe, na przykład PSL. Oczywiście jestem jak najdalszy od narzucania czegokolwiek PSL-owi. To nasi przyjaciele i partnerzy, bardzo odpowiedzialni za Polskę. Doskonale nam się z nimi współpracuje.
Czytaj więcej
Nie mamy dowodów na to, że ataki nożowników były inspirowane przez Rosję – powiedział minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak w roz...
Druga lista byłaby lewicowa, skierowana do wyborców, którzy mają nieco inną wrażliwość. Jestem przekonany, że – co zresztą widać po różnych wyborach i sondażach – takich wyborców jest w Polsce kilkanaście proc. Oczywiście Lewica ma swój problem z partią Razem, ale to już zupełnie odrębny temat.