Od ostatnich wyborów do litewskiego Sejmu nie upłynęły nawet dwa lata, a ich zwycięzca, Partia Socjaldemokratyczna, tworzy już trzeci rząd. Nowym premierem, na co już wyraził zgodę prezydent Gitanas Nausėda, będzie Mindaugas Sinkevičius, niegdyś minister gospodarki, a do teraz mer rejonu janowskiego.
Skąd ta zmiana?
– To naturalny proces. Na początku maja wybraliśmy nowy zarząd, mamy nowego przewodniczącego, który zostaje szefem rządu – mówi „Rzeczpospolitej” Robert Duchniewicz, który od dwóch miesięcy jest pierwszym zastępcą Sinkevičiusa w Partii Socjaldemokratycznej. To mer rejonu wileńskiego (nie obejmuje stolicy) oraz najważniejszy Polak w litewskiej polityce.
Przy poprzedniej wymianie premiera, prawie rok temu, Duchniewicz był jednym z faworytów. Ale wolał zostać w rejonie wileńskim. – Moja sytuacja się nie zmieniła, nadal jestem merem i mam tu zadania do wypełnienia – podkreśla Duchniewicz, dodając, że ma dopiero 34 lata i „może w przyszłości powalczy” o stanowisko premiera.
Czytaj więcej
Inga Ruginienė, dotychczas minister pracy, stanie na czele litewskiego rządu. Swoją kandydaturę wycofał Polak Robert Duchniewicz. Ale, jak mówi „Rz...
Mindaugas Sinkevičius zamiast Ingi Ruginienė na stanowisku premiera
Koledzy partyjni chwalą Sinkevičiusa, ale w Wilnie słyszę, że to kontrowersyjny polityk, bohater skandali z rejonu jonawskiego. Dopuścił się tam naruszenia zasad etyki służbowej, kupując telewizor czy telefon komórkowy za publiczne pieniądze. Polityczna kara zakazu ubiegania się o stanowiska właśnie wygasła, a sąd go wcześniej uniewinnił. Ale Sinkevičius wcale się nie palił do przyjęcia stanowiska, może obawiając się, że opozycja i często bliskie jej media będą szukały przykładów kolejnych nadużyć.
Dotychczasowa premier Inga Ruginienė nie radziła sobie między innymi z lotami przemytniczych balonów z Białorusi, sojuszniczego państwa Rosji. W przemyt papierosów byli zamieszani funkcjonariusze litewskiej policji i straży granicznej.
– Była niekompetentna. Nie zgromadziła nawet połowy doradców, którzy się premierowi należą. Choć w sumie nie była ani lepsza, ani gorsza od poprzedników. Tak naprawdę była neoliberałem, jak i nowy premier. Ludzie to by pewnie chcieli antysystemowca na czele, ale w establishmencie się takiego nie znajdzie – mówi „Rzeczpospolitej” prof. Šarūnas Liekis, politolog z Uniwersytetu Witolda Wielkiego w Kownie.
Czytaj więcej
Przed październikowymi wyborami do litewskiego Sejmu wszyscy ważni zapewniali, że nie dopuszczą do władzy antysystemowego Świtu Niemna. Znalazł się...
Skrajnie prawicowy Świt Niemna wypadł z koalicji. Jacy Polacy pozostają w rządzie?
Powołaniu nowego socjaldemokratycznego szefa rządu sprzyjały wydarzenia w innych partiach. Przede wszystkim działania kłopotliwego partnera w poprzednich dwóch rządach – skrajnie prawicowej partii Świt Niemna. Jej szefem jest Remigijus Žemaitaitis, którego w poprzednim Sejmie pozbawiono miejsca za wypowiedzi antysemickie. W czasie ostatnich wyborów Niemcy miały sugerować, że jeżeli Świt Niemna wszedłby do rządu, to one rozważyłyby, czy kontynuować tworzenie swojej brygady na Litwie, a to kluczowe dla odstraszania Rosji. Wszedł do rządu i to prowadzonego przez lewicę. Sprawa jednak przycichła. Świt Niemna ku radości wielu socjaldemokratów wypada teraz z koalicji, bo jego posłowie przekroczyli czerwoną linię: opowiedzieli się przeciwko budowie nowych poligonów.
Socjaldemokraci mogli też zaprosić do współrządzenia centrowy Związek Demokratów „W imię Litwy”, dzięki temu, że opuścił go parę miesięcy temu premier z lat 2016-2020 Saulius Skvernelis, z którym za nic nie chcieli współpracować. Dzięki mandatom Demokratów Świt Niemna nie jest potrzebny.
W koalicji pozostaje Akcja Wyborcza Polaków na Litwie (AWPL), która zachowa swój stan posiadania – jednego ministra (szefowa resortu sprawiedliwości Rita Tamašunienė) i trójkę wiceministrów.
Nie będzie już natomiast w rządzie drugiego Polaka, Władysława Kondratowicza z Partii Socjaldemokratycznej, który w grudniu 2024 r. stanął na czele MSW. AWPL ma tylko troje posłów w 141-mandatowym Sejmie, tworzy tam frakcję z populistycznym Związkiem Chłopów i Zielonych, który też jest i będzie w rządzie.
Czytaj więcej
Rosyjski wypada ze szkół na Litwie z powodów geopolitycznych. Zastąpić go mają języki krajów Unii Europejskiej. Faworyzowany jest hiszpański. W sto...
Ameryka oczekuje normalizacji stosunków Litwy z Białorusią
Premier Mindaugas Sinkevičius będzie miał poważny problem w polityce zagranicznej. Stanie przed decyzją w sprawie normalizacji stosunków z Białorusią, dyktaturą i sojuszniczką Rosji. To ze względu na Rosję i zagrożenia hybrydowe z Białorusi Litwa się zbroi, buduje poligony i czeka na więcej zagranicznych wojsk.
Normalizacji chce administracja Donalda Trumpa. Główny problem polega na tym, czy samemu zacząć ten proces i coś na tym ugrać, czy też czekać, aż Stany Zjednoczone powiedzą, że Litwa to musi zrobić.
Amerykanie zasygnalizowali swoje oczekiwania wobec Litwy już kilka miesięcy temu. Sami znieśli swoje sankcje na białoruskie nawozy potasowe w grudniu zeszłego roku. Specjalny wysłannik prezydenta Donalda Trumpa, John Coale, który wynegocjował uwolnienie przez Łukaszenkę najbardziej znanych więźniów politycznych, powiedział Litwinom wyraźnie, że powinni przystąpić do rozmów z Białorusinami, na początek na poziomie wiceministrów spraw zagranicznych.
Coale mówił pod koniec marca w wywiadzie dla litewskiego nadawcy publicznego LRT, że USA mogą bardzo skorzystać na imporcie białoruskich nawozów potasowych, a do tego potrzebne jest przywrócenie transportu przez Litwę do portu w Kłajpedzie nad Bałtykiem. Skorzystać może, o tym niektórzy mówią nieoficjalnie, także rodzina amerykańskiego prezydenta, handlując nawozami czy inwestując w nowe złoża soli potasowych.
Wojna irańska chwilowo oddaliła problem. Sygnały z Litwy nie są jednoznaczne. prezydent Gitanas Nausėda w orędziu wygłoszonym 16 czerwca mówił, że w pełni popiera sankcje międzynarodowe na Rosję i Białoruś, ale nie odniósł się w tym kontekście do amerykańskich planów. Białoruś wystąpiła w jego przemówieniu jako kraj, z którego „pochodzą ataki hybrydowe na Litwę”.
Czytaj więcej
Aleksander Łukaszenko uwolnił setki więźniów politycznych, w tym Andrzeja Poczobuta, licząc na ocieplenie relacji z Europą. Stany Zjednoczone próbu...
Kilka dni temu w innym tonie wypowiadał się przewodniczący litewskiego Sejmu, socjaldemokrata Juozas Olekas. – Litwa będzie musiała znaleźć jakiś sposób na współistnienie z obecnym reżimem Aleksandra Łukaszenki – stwierdził.
USA mają wiele możliwości nacisku na Litwinów. Najważniejsza jest sprawa wojsk amerykańskich. Na początku czerwca rozpoczęło się wycofywanie tysiąca żołnierzy, którzy rotacyjnie przebywali na Litwie. Po raz pierwszy od lat ich tam nie będzie. Minister obrony Robertas Kaunas zapewniał wówczas, że w sprawie następnej rotacji toczą się rozmowy.
Obawy białoruskiej opozycji demokratycznej
Wizja normalizacji między Wilnem a Mińskiem niepokoi białoruską opozycję demokratyczną na emigracji.
– Dla nas byłoby to bolesne. Represje wciąż trwają, Łukaszenko jednego dnia wypuszcza kilkudziesięciu więźniów politycznych, a następnego kolejnych zamyka w więzieniu. To taka karuzela. Nawozy potasowe są podstawą finansową reżimu. My uważamy, że sankcji nie można znieść, zanim nie dojdzie na Białorusi do okrągłego stołu i prawdziwych zmian politycznych – mówi „Rzeczpospolitej” Paweł Łatuszka, jeden z liderów tej opozycji, wiceprzewodniczący Zjednoczonego Gabinetu Przejściowego Białorusi.
Ponad miesiąc temu Łatuszka był w Wilnie i, jak podkreśla, wszyscy litewscy rozmówcy zapewniali, że nie będzie zgody na normalizację stosunków z reżimem Łukaszenki. Choć przyznaje, że od niektórych dyplomatów słyszał, że jest presja na Litwę, by zniosła sankcje na tranzyt przez swoje terytorium.
Czytaj więcej
Po pierwszym ataku Rosji na Ukrainę Litwa przywróciła częściowy pobór. Teraz myśli o powoływaniu wszystkich.
– Z tym że Litwa sama nie może znieść najważniejszych sankcji, bo te dotyczące eksportu i transportu nawozów potasowych z Białorusi nałożyła cała Unia Europejska – mówi Łatuszka.