Burzę w Polsce wywołała decyzja prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, który nadał honorowe miano „Bohaterów UPA” jednej z jednostek wojskowych. Rozumie pan tę decyzję ukraińskiego przywódcy?

To nie była pierwsza tego typu decyzja władz Ukrainy. Szczerze mówiąc, nie rozumiem, dlaczego akurat ta decyzja wywołała tak burzliwą reakcję Polski. Myślę, że to nie była przyczyna, tylko pretekst. W Ukrainie już od dawna mamy wiele ulic i pomników nawiązujących do Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA). Polska ma swoje spojrzenie na to i ja to rozumiem, ale dla Ukraińców UPA to bohaterowie, którzy walczyli o niepodległość Ukrainy. Powinniśmy się trzymać słów Jana Pawła II, który mówił: „Wybaczamy i prosimy o wybaczenie”. Innego rozwiązania nie widzę. Nie możemy przepychać się o to, kto kogo i w jakich ilościach zabijał dziesiątki lat temu. To droga donikąd. Musimy więcej rozmawiać o przyszłości niż o przeszłości.

W najbliższym otoczeniu prezydenta Zełenskiego są osoby, które kończyły studia w Polsce. Dlaczego nie oszacowano ryzyka i nie przewidziano konsekwencji takiej decyzji?

Nie mam odpowiedzi na to pytanie, bo nie jestem z ekipy Zełenskiego. Nie wiem też, jak podejmowano tę decyzję. Uważam jednak, że dla prezydenta Polski Karola Nawrockiego był to jedynie pretekst. Nie byłoby tej decyzji Zełenskiego, znalazłby się inny powód. Ta sytuacja jest elementem walki politycznej wewnątrz Polski. Bo w każdym większym mieście w zachodniej Ukrainie jest ulica Stepana Bandery czy „bohaterów UPA”. Nie zdejmuję też odpowiedzialności ze strony ukraińskiej, bo prezydent Zełenski mógł zrobić więcej, by spróbować się dogadać i porozumieć.

Czytaj więcej

Order Zełenskiego dotarł do Kancelarii Prezydenta. „Legitymacja traci ważność”

Zarówno Nawrocki, jak i Zełenski wykonują kroki na potrzeby uzyskania dodatkowych punktów wewnątrz własnych krajów. W konsekwencji doszło do poważnego kryzysu w naszych relacjach, z którego nie wynika nic dobrego ani dla Ukrainy, ani dla Polski. Dla nas szczególnie, bo mamy pełnowymiarową i egzystencjalną wojnę. Myślę, że w Polsce też zdają sobie sprawę z tego, że przegrana Ukrainy w tej wojnie będzie stanowiła bezpośrednie zagrożenie dla Polski. Wtedy rosyjskie czołgi będą stały na granicy z Polską, a część Ukraińców Rosja wcieli do swojej armii. I pewne jest to, że Putin nie zamierza się zatrzymywać.

Z danych sondażu SW Research dla rp.pl, opublikowanego przed tym, jak prezydent Nawrocki odebrał Zełenskiemu Order Orła Białego, wynikało, że 51,9 proc. Polaków zadeklarowało pogorszenie swojego stosunku do Ukrainy po decyzji ukraińskiego przywódcy w sprawie UPA. Czy w Kijowie nie zdają sobie sprawy z nastrojów większości Polaków?

Politycy powinni się zachowywać odpowiedzialnie. Jeżeli sporo Polaków opowie się za karą śmierci, to czy taką karę należy wprowadzić? Można też zadać wiele innych pytań w sondażach. W wielu kwestiach wrażliwych społeczeństwo zachowuje się jak dziecko. Ale po to są dorośli w pokoju.

Czy odsyłanie pocztą Orderu Orła Białego, najwyższego odznaczenia państwowego Polski, było na miejscu?

Nie. Nie należało tak postępować. Nie spodobał mi się ten gest Zełenskiego. To takie show, które nie jest na miejscu.

Czy Zełenski pojedzie na konferencję poświęconą odbudowie Ukrainy w Gdańsku?

Uważam, że Zełenski powinien udać się do Gdańska. Rezygnacja z udziału w takiej konferencji byłaby błędem. To tylko zaostrzyłoby konflikt. Trzeba pojechać, by ten konflikt zażegnać i znaleźć właściwe tezy. Nie będzie to łatwe, ale jest konieczne. Powinien pojechać, rozmawiać i tłumaczyć polskim mediom. Inaczej nic nie będzie. Możemy oczywiście wykłócać się przez płot, ale to i tak już zaszło za daleko.

Czytaj więcej

Wołodymyr Zełenski nie przyjedzie do Gdańska. Premier Julija Swyrydenko na czele delegacji

Byli ukraińscy prezydenci po decyzji Zełenskiego również zwrócili swoje polskie odznaczenia, potęgując tym samym spór. Skąd w Kijowie przekonanie, że Polska się nie odwróci i nie zaprzestanie wsparcia Ukrainy? Zwłaszcza że nastroje społeczne w Polsce nie sprzyjają dzisiaj proukraińskim politykom.

Osobiście dążyłbym do deeskalacji i na pewno nie odsyłałbym orderu pocztą. Próbowałbym się spotkać. Docierają do nas informacje, że Nawrocki zignorował sygnały ukraińskiej dyplomacji. Ale słyszałem też stanowisko przedstawiciela prezydenta Polski, który mówił, że to Zełenski nie chciał się spotkać. Nie wiem, kto zawinił, ale to, że do spotkania nie doszło, było błędem obu stron. Ale dla nas to jednak znacznie bardziej niebezpieczna sytuacja, bo Polska nie ma wojny, a my mamy.

A może po sukcesach ukraińskich dronów w Rosji w Kijowie ktoś stwierdził, że Ukraina jest już tak silna, że może sobie pozwolić na kłótnię nawet z tak ważnym sojusznikiem, jakim jest Polska?

Nie sądzę. Byłoby to nieadekwatne myślenie. Ukraina jest w trudnej sytuacji i musimy zakończyć tę wojnę jak najszybciej. Owszem, pokazaliśmy, że mamy karty i nie warto nas lekceważyć. Ale jest nam bardzo ciężko. Bardzo wielu Ukraińców nigdy nie zapomni tego, jak Polacy jechali na granicę, by pomóc naszym dzieciom i kobietom. Nie zapomnimy tej pomocy, jaką okazała nam Polska na początku wojny. Tamte wydarzenia były znacznie bardziej istotne od tematu, którym nasze kraje żyją dzisiaj. Coś poszło nie tak w naszych relacjach. Trzeba było organizować więcej wspólnych imprez takich jak Euro 2012, budować szybką kolej łączącą Kijów z Warszawą i stawiać na wymianę studencką. Trzeba bardziej starać się łączyć, a nie dzielić. Owszem, mamy wspólną historię, w której jest wiele czarnych stron. Ale nie możemy dzisiaj o to się przepychać. Niech tym zajmą się historycy, a my zajmijmy się budowaniem przyszłości.

Czytaj więcej

Ukraińskie drony paraliżują Krym. To może być kluczem do zakończenia wojny

Relacje polsko-ukraińskie dzisiaj przeżywają swój najgorszy moment od upadku Związku Radzieckiego. Jest wyjście z tego kryzysu?

Trzeba rozmawiać twarzą w twarz, a nie obrzucać się wzajemnymi oświadczeniami, siedząc w swoich stolicach. Prezydent Zełenski musi się spotkać z prezydentem Nawrockim. Na miejscu Zełenskiego przekazałbym najwyższe odznaczenie państwowe Polski osobiście prezydentowi Nawrockiemu, ale też porozmawiał i spróbował znaleźć odpowiedzi. Przeżywamy wojnę – najtrudniejszy okres w naszej historii. Walczymy dzisiaj o niepodległość i trzeba zrozumieć, że UPA dla Ukraińców jest jednym z przykładów walki o niepodległość. Trzeba spokojnie ze sobą rozmawiać, szukać porozumienia. Ukraina powinna opracować strategię relacji z Polską, przywozić jak najwięcej Polaków do Ukrainy i pokazywać, jak szanujemy polską kulturę i historię. Innej drogi nie ma. Zburzyć można szybko, ale teraz trzeba poukładać te cegiełki z powrotem.