W porannej rozmowie Radia Kraków europoseł pytany był o happening zorganizowany w Berlinie przez Roberta Bąkiewicza, byłego kandydata PiS do Sejmu, oraz o interwencję niemieckich służb mundurowych.

Polityk poproszony został o ocenę „spektaklu, który dla widzów Republiki urządził w Berlinie Robert Bąkiewicz”. Pytanie wywołało stanowczą reakcję europosła, który przedstawił odmienną interpretację wydarzeń w stolicy Niemiec.

Czytaj więcej

Jest reakcja ministra na interwencję niemieckiej policji wobec Roberta Bąkiewicza

Spór o działania policji w Berlinie

– Pana pytania mnie intrygują. Pojechała grupa polskich patriotów, żeby upamiętnić polskich patriotów przy tym „słynnym” kamieniu i zostali zmasakrowani przez niemiecką policję – powiedział Arkadiusz Mularczyk na antenie Radia Kraków. Polityk dodał, że „obywatele Izraela, amerykańscy Żydzi nie są tak traktowani w Berlinie” oraz stwierdził, że w takim przypadku doszłoby do międzynarodowego skandalu i dymisji ministra spraw wewnętrznych Niemiec. – Polaków bić można i można ich obrażać – przedstawiał europoseł.

Prowadzący rozmowę zauważył, że funkcjonariusze w Berlinie stanowczo wyegzekwowali prawo miejscowe i nie pozwolili przybyszom z innego kraju na samowolkę, co wpisuje się w postulaty polskiej prawicy względem rodzimych służb. Sugestia ta doprowadziła do ostrej reakcji polityka.

Czytaj więcej

Ostre słowa z kancelarii Nawrockiego. „Schröder nie obraził Polski tak otwarcie, jak Zełenski”

„Pan jest Polakiem w ogóle?” – europoseł pyta  dziennikarza o narodowość

– Pan jest Polakiem w ogóle? – zapytał dziennikarza Arkadiusz Mularczyk. Europoseł PiS argumentował, że celem wyjazdu Polaków do Berlina było upamiętnienie polskich ofiar II wojny światowej. – Nawet jak naruszają przepisy administracyjne o zgromadzeniach, to reakcja policji była odpowiednia, żeby ich masakrować, rzucać na ziemię, kopać po głowach, łamać żebra? Pan się słyszy? – dopytywał polityk.

Gdy powtórzono tezę o „przedstawieniu Roberta Bąkiewicza”, polityk wyraził szok faktem, że redaktor skupia się na zachowaniu organizatora, a nie na brutalności policji. Zapytany o wcześniejsze zachowania Bąkiewicza w Polsce – w tym przypomnianą przez dziennikarza sytuację ze spychaniem staruszki ze schodów – europoseł konsekwentnie bronił uczestników zajścia.

Czytaj więcej

Wipler miał odwiedzić szefa Zondacrypto w Monako, potem bronił go w Sejmie. W tle tysiące euro

Mularczyk żąda dymisji komendanta niemieckiej policji

– Musimy być solidarni z Polakami, nie z niemiecką, brutalną policją, która by sobie nie pozwoliła na to samo wobec Żydów i muzułmanów. Oni nas traktują gorzej – stwierdził Arkadiusz Mularczyk w Radiu Kraków. Dodał również, że oczekuje dymisji komendanta niemieckiej policji, który wydał zgodę na tę akcję.

Prowadzący wywiad wielokrotnie podkreślał, że uczestnicy happeningu złamali obowiązujące w Niemczech prawo, a na miejscu były obecne kamery telewizyjne, co mogło świadczyć o celowości całego zdarzenia. Arkadiusz Mularczyk podsumował jednak, że niezależnie od przepisów administracyjnych, zgromadzeni mieli prawo się tam modlić, a reakcja niemieckich funkcjonariuszy była nieproporcjonalna.