„Garnitur zdjęty. Opuszczam placówkę w Waszyngtonie i lecę do Warszawy. Wszystkie porażki były moje i tylko moje. Osiągnięcia? Zasługi należą się wyłącznie fantastycznemu zespołowi polskiej ambasady w USA. I na koniec: bądźcie cierpliwi, nasłuchujcie i dowiecie się...” - napisał Magierowski. Ostatnie zdanie ma sugerować, że wkrótce dowiemy się o tym czym teraz zajmie się wracający do kraju ambasador.

Marek Magierowski chciał wypłaty setek tysięcy złotych od MSZ

Ambasador Magierowski został wezwany do Warszawy po 15 lipca - informował wcześniej szef Gabinetu Prezydenta RP Marcin Mastalerek. MSZ chciało, by ambasador opuścił placówkę dopiero po szczycie NATO w Waszyngtonie.

Magierowskiego w roli ambasadora Polski w USA ma zastąpić senator KO, były minister obrony Bogdan Klich. Zgody na tę kandydaturę nie wyraża jednak prezydent Andrzej Duda, który nie godzi się też na odwołanie Magierowskiego ze stanowiska ambasadora.

Czytaj więcej

Mastalerek: W przeciwieństwie do liderów PiS znam swoje miejsce w szeregu

Sam Magierowski przedstawił propozycję „porozumienia w sprawie rozwiązania stosunku pracy”, którą przekazał MSZ. Magierowski chciał, by jego umowa uległa rozwiązaniu z ostatnim dniem lipca roku, ale jednocześnie domagał się, aby resort zapłacił mu niemal 346 470 zł oraz 137 340 dolarów. MSZ odrzucił te żądania, a minister Radosław Sikorski ponowił wezwanie Magierowskiego do Polski.  

Marek Magierowski to były ambasador w Izraelu, były szef Biura Prasowego Kancelarii Prezydenta

Marek Magierowski w latach 2015–2017 był dyrektorem Biura Prasowego Kancelarii Prezydenta, a w latach 2017–2018 — podsekretarzem stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. W latach 2018–2021 był ambasadorem w Izraelu.

Nazwisko Magierowskiego, byłego dziennikarza i publicysty m.in. „Rzeczpospolitej”, przewijało się m.in. w kontekście kandydata PiS w wyborach prezydenckich.