Czy rozmawiał pan już z senatorem Libickim o tym, jak zagłosuje w sprawie kandydata PiS na RPO, posła Bartłomieja Wróblewskiego?

Tak, rozmawiałem z nim. Umówiliśmy się również na bezpośrednia rozmowę w przyszłym tygodniu. Senator Libicki jasno formułuje swój pogląd w tej sprawie – jest on nie do przyjęcia dla demokratycznej opozycji, ale każdy ma prawo do swojego poglądu. Dla senatora Libickiego niezwykle ważną sprawą są kwestie związane z przerywaniem ciąży, a konkretnie jest on zwolennikiem całkowitego zakazu przerywania ciąży i wszyscy, którzy działają na tę rzecz, są przez niego pozytywnie oceniani. Przypomnę, że właśnie z tego powodu odszedł z PO.

Z powodu przekonań w tej sprawie jednego senatora załamie się większość w Senacie?

Nieporozumienie polega na tym, że RPO do tej sprawy nic nie ma. RPO bacznie obserwuje działania władzy i wszędzie tam, gdzie prawo jest naruszane – tam interweniuje. Jeżeli chodzi o prawo dotyczące aborcji, to ono może nam się nie podobać, ale przecież RPO nie będzie stawał na czele Strajku Kobiet czy pochodów przeciwko temu barbarzyńskiemu prawu, które jest. Natomiast będzie się starał, by według tego prawa, które jest, prawa kobiet były przestrzegane. Adam Bodnar nie walczył o złagodzenie tej ustawy, niezależnie od tego jakie miał poglądy, tylko interweniował w sytuacji, gdy ustawa dopuszczała aborcję, a mimo to kobiety spotykały się z odmową. To nie jest wybór światopoglądowy, tylko polityczny. Wróblewski jest przedstawicielem obozu rządzącego i z całą pewnością nie jest niezależny, a RPO powinien być. Będziemy przekonywali senatora Libickiego, by „nie skłaniał się" do poparcia kandydata z PiS-u.

PiS zapowiada podniesienie kwoty wolnej od podatku do 30 tysięcy, ale jest również pomysł, by zlikwidować opodatkowanie emerytur. Czy jest zależność między pieniędzmi z Funduszu Odbudowy UE a pomysłami politycznymi PiS-u na końcówkę przed wyborami?

Sam Krajowy Plan Odbudowy jest dokumentem nieskonsultowanym w ogóle. Konsultacje miały odbyć się w listopadzie i były zapowiadane przez panią Emilewicz. W tej chwili posłano to do konsultacji fikcyjnych, pozorowanych – bo nie ma na to czasu. Rząd powinien przedstawić wskaźniki dotyczące różnych dziedzin naszego życia, np. gdzie jesteśmy na tle UE i czego brakuje. Po czym powinna odbyć się dyskusja narodowa, jak najlepiej te pieniądze przeznaczyć, żeby osiągnąć konkretne efekty w tych dziedzinach, czyli w zdrowiu, edukacji, demografii, ochronie środowiska i tak dalej. Niczego takiego nie było. W tym planie środki zostały już podzielone i do końca nie wiadomo, na co one zostaną wydane.

A pomysły Nowego Ładu?

Nowy Ład to jest trochę co innego, ponieważ proponuje się tutaj rozwiązania, które będą finansowane z budżetu państwa, a nie ze środków unijnych. Oczywiście jakiś pośredni związek jest, bo np. można z budżetu nie sfinansować jakichś inwestycji dotyczących ochrony środowiska, przerzucić to na środki europejskie, a za to sfinansować np. podwyższenie kwoty wolnej od podatku. Więc pewien związek jest. Jeżeli kwota wolna byłaby ustalona w wysokości, o której się mówi, czyli 30 tysięcy złotych, to ona automatycznie załatwia problem zwolnienia emerytur z podatków, bo przeciętna emerytura wynosi 2500 złotych. Co oznacza, że podatku w ogóle by nie było dla około 60 proc. emerytów, a dla innych byłby mniejszy.

To duża zmiana socjalna.

Autopromocja
Od 29.10 w "Rzeczpospolitej" i "Parkiecie"

Wszystko o zrównoważonym rozwoju i pozafinansowym raportowaniu spółek

Sprawdź szczegóły

Pomysły socjalne to osobny temat i o nim trzeba będzie jeszcze osobno rozmawiać. Natomiast jeżeli Krajowy Plan Odbudowy nie da silnego bodźca inwestycyjnego dla gospodarki, również nowych technologii, to następne budżety nie będą w stanie udźwignąć tych wydatków socjalnych. Ten związek z pieniędzmi na odbudowę po pandemii jest tutaj pośredni, ale oczywisty.

współpraca Karol Ikonowicz