Klinowski wypowiedział się na temat nowych transferów politycznych do Porozumienia Jarosława Gowina. - Kolejne transfery do Porozumienia być może staną się faktem w najbliższym czasie. Rzeczywiście, zainteresowanie wejściem do Zjednoczonej Prawicy jest spore. Jednak to nie jest tak, że przyjmujemy każdego chętnego. Chodzi o to, żeby zwiększać potencjał wyborczy Zjednoczonej Prawicy w poszczególnych regionach, czyli o to, żeby kandydaci mieli zgodne poglądy z naszymi – powiedział.

- W ubiegłym roku, podobnie jak Solidarna Polska, przyjęliśmy uchwały o tym, że nie przyjmujemy do naszych partii członków innych partii koalicyjnych. (...) Porozumienie zwiększa potencjał Zjednoczonej Prawicy, pozyskuje polityków spoza PiS, spoza Solidarnej Polski. (...) Porozumieniu jest (spośród partii Zjednoczonej Prawicy - red.) najbliżej do centrum strony politycznej. I tak jak możemy zobaczyć przykład posła Zbigniewa Gryglasa, który znakomicie wkomponował się w nasz obóz, to podobnie będzie z posłem Mieczysławem Baszko i panem Andrzejem Gut-Mostowym – ocenił.

 

Pytany o etap na jakim znajdują się rozmowy polityków Zjednoczonej Prawicy w kwestii wyborów samorządowych, Klinowski powiedział, że im szybciej dojdzie do porozumienia, tym lepiej. Dodał, że bliżej lutego i marca będą znane szczegóły związane z kandydatami. - Rozmawiamy w ramach koalicji na temat wspólnego startu, na pewno jeżeli chodzi o sejmiki województw, na pewno jeżeli chodzi o największe miasto, o prezydentów i radnych. (...) Do sejmików będzie wspólna lista Zjednoczonej Prawicy, tak jak w poprzednich wyborach, w ramach komitetu wyborczego PiS. Będą tam kandydaci ze wszystkich trzech partii, być może też, niektóre osoby bezpartyjne, w taki sposób, żeby te listy były możliwie mocne w regionach. (...) Mamy nadzieję, że minimum w połowie sejmików województw, uda się stworzyć koalicję, albo rządzić samodzielnie – podkreślił.

Pytany o problemy z pociągami Pendolino i wyłączenie z ruchu sześciu z dwudziestu składów polityk odpowiedział, że prawdopodobnie zawiodła organizacja Magistrali Centralnej. - Rzeczywiście, coś poszło nie tak przy modernizacji Centralnej Magistrali Kolejowej. W tej chwili komisje Ministerstwa Infrastruktury badają tę sprawę. (...) Doszło do dziwnej i nieoczekiwanej sytuacji. Trudno w tej chwili wyrokować, co było przyczyną tego zachowania pociągów. Prawdopodobnie mamy tutaj usterki związane z modernizacją Centralnej Magistrali Kolejowej, dzięki czemu jeździmy szybciej, ale jak widać, może był niedostateczny nadzór inwestora nad wykonawcą. Koszty naprawy będą wyższe niż koszty modernizacji tej linii – powiedział.