Portal reporter.lu opublikował w środę wyniki swojego dziennikarskiego śledztwa, z którego wynikało, że praca Bettela jest niemal w całości plagiatem i stanowi "imponującą mieszankę skopiowanych tekstów, która nie spełnia wymogów stawianych przez środowiska akademickie".

48-letni Bettel, premier Luksemburga od 2013 roku podkreślił, że praca powstała ponad 20 lat temu i została napisana uczciwie. Dodał jednak, że "z dzisiejszego punktu widzenia mógł, a może powinien, napisać ją inaczej".

Bettel wyraził też pełne zaufanie do uczelni w Lorraine we wschodniej Francji, że ta dokona uczciwego osądu, czy jego praca spełniała standardy pracy dyplomowej w czasie, gdy została napisana i "oczywiście zaakceptuje" każdą decyzję uczelni.

Nie można przypadkowo skopiować kilku stron

Prof. Anna-Lena Högenauer z Uniwersytetu w Luksemburgu

Napisanie pracy dyplomowej było warunkiem uzyskania przez premiera dyplomu, będącego odpowiednikiem tytułu magistra w zakresie prawa i politologii. Przyszły premier ukończył uczelnię w tym samym roku, w którym wszedł do parlamentu.

Tymczasem serwis reporter.lu podaje, że praca, zatytułowana "Zmierzanie do możliwej reformy systemu głosowania w PE", zawierała długie, nieoznaczone fragmenty tekstu, które pochodzą z "dwóch książek, czterech stron internetowych i artykułu prasowego".

Czytaj więcej

Premier Słowacji Igor Matovič oskarżony o plagiat

Z ustaleń dziennikarzy wynika, że tylko "kilka akapitów i wstęp" oraz "niezwykle krótkie podsumowanie" nie zostały skopiowane, co oznacza dopuszczenia się plagiatu. Potwierdzili to niezależni eksperci, na których powołują się dziennikarze.

20 stron pracy zostało przeniesionych wprost ze strony Parlamentu Europejskiego. Dziewięć kolejnych stron z raportu przygotowanego w 1998 roku przez greckiego europarlamentarzystę.

Autopromocja
PRENUMERATA 2022

Znacznie więcej o biznesie, finansach oraz prawie

Zaprenumeruj

Cytowana przez "The Guardian" prof. Anna-Lena Högenauer z Uniwersytetu w Luksemburgu zwraca uwagę, że trudno mówić o przypadkowym plagiacie skoro "całe długie fragmenty zostały przeniesione słowo w słowo" z innych publikacji. - Nie można przypadkowo skopiować kilku stron - podkreśla.