W olsztyńskich wyborach liczą się już tylko dwaj kandydaci, którzy przeszli do drugiej tury: lider sondaży Piotr Grzymowicz z PSL i mało znany w mieście Krzysztof Krukowski z PO.
Platforma tak obawia się przegranej, że rozmowy o wycofaniu kandydata PSL prowadzono na najwyższych partyjnych szczeblach. Jednak nic z tego nie wyszło.
W dodatku, jak się okazało wczoraj, partia Donalda Tuska nie może liczyć na wsparcie olsztyńskiego PiS. Choć była tego tak pewna, że we wtorek wieczorem rozesłała już faksy z informacją o wspólnej konferencji z działaczami partii Jarosława Kaczyńskiego.
Ale PiS ogłosił, że popiera kandydata ludowców. – W swojej decyzji kierowaliśmy się przede wszystkim dobrem Olsztyna – mówi Jerzy Szmit, szef miejscowego PiS. – Do następnych wyborów zostały dwa lata. Nie mamy czasu na eksperymenty. Dlatego popieramy Piotra Grzymowicza. Jego wybór gwarantuje rozwój Olsztyna. Kandydatowi PO brakuje doświadczenia w zarządzaniu miastem.
– Jestem w szoku – skomentował Jacek Protas, szef olsztyńskiej Platformy. – Mamy do czynienia z jakąś egzotyczną koalicją. Z niewyjaśnionych przyczyn ludzie boją się w Olsztynie zmian. To nas tylko utwierdza w przekonaniu, że dobrze zrobiliśmy, stawiając na Krukowskiego.
Grzymowicza, który zwyciężył w pierwszej turze (39 proc. głosów), poparła Danuta Ciborowska, była posłanka SLD. Tę kandydatkę podczas kampanii wspierał odwołany przez mieszkańców w referendum Czesław Małkowski. Grzymowicza poparło też olsztyńskie SLD.
– PiS stanął w jednej linii z Małkowskim. Dlatego apeluję do ludzi o prawicowych poglądach o głosowanie na mnie – mówi Krukowski.
Do przekonania wyborców PO zostało bardzo mało czasu. Głosowanie odbędzie się 1 marca. A partia wykorzystała już wiele politycznych zagrywek. Olsztyn odwiedzili najważniejsi ministrowie. PO zaatakowało też Grzymowicza, twierdząc, że nie stworzy z ludowcami koalicji w olsztyńskim ratuszu.
W stolicy Warmii i Mazur pojawił się nawet Janusz Palikot, który przyrównał kandydata PSL do arbuza. – Zielony na zewnątrz, czerwony w środku – mówił Palikot, nawiązując do tego, że Grzymowicz w przeszłości należał do SLD. Zarzucał mu też, że od 2001 do 2007 roku był wiceprezydentem u boku Małkowskiego.
Działacze PiS przypominają jednak, że Grzymowicz odszedł z ratusza i jako pierwszy urzędnik powiedział o nieprawidłowościach w zarządzaniu miastem. – A PO trwało przy Małkowskim do końca – wytyka Jerzy Szmit.