Dziś o 8 rano rolnicy z AGROunii zablokowali Plac Zawiszy w Warszawie, wysypując jabłka na ulice i kładąc na nich świńskie tusze i łby, podpalając opony i siano.

Protest był niezapowiedziany, sparaliżował centrum Warszawy.

Protest komentował w Wirtualnej Polsce minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski. Stwierdził, że marnowanie żywności "raczej nie buduje sympatii do rolników", a jabłka trzeba było rozdać dzieciom w przedszkolu.

Zdaniem ministra rolnicy z AGROunii psują wizerunek polskiego rolnictwa, a pozostałe organizacje rolnicze wyrażają chęć dialogu i współpracy z ministerstwem. I do rozmów z nim wysłało swoich ekspertów, a nie "hałaśliwych, którzy krzyczą: zrób pan, żeby było lepiej".

- Jedni chcą rozwiązywać problemy, inni - pokazać siebie - mówił minister. Nie wyraził chęci rozmowy z protestującymi, stwierdził, że jego zdaniem lider AGROunii Michał Kołodziejczak, który kilkakrotnie był zapraszany do rozmów, nie ma "żadnej wiedzy na temat europejskiego rolnictwa". - O czym więc tu rozmawiać? - pytał Ardanowski.

Dziś Polskie Stronnictwo Ludowe zapowiedziało, że wystąpi o dymisję Jana Krzysztofa Ardanowskiego, którego wini za dzisiejszy chaos w Warszawie. - Nie rozwiązuje problemów ASF-u, nie wykorzystuje środków z UE - mówił na briefingu Kosiniak-Kamysz.

Tymczasem symbolem dzisiejszych protestów rolników stało się zdjęcie wykonane na Placu Zawiszy. Już po odejściu rolników na ulicę wyszła starsza kobieta, która zaczęła zbierać z jezdni rozsypane jabłka.