Waszczykowski podkreślił, że  w MSZ "zakazał używania terminu Brexit", który od razu wskazuje na opuszczenie Wielkiej Brytanii przez UE. Zamiast tego urzędnicy MSZ mówią o "pozytywnym lub negatywnym rezultacie referendum" w Wielkiej Brytanii. Brytyjczycy o swojej przyszłości w UE zadecydują 23 czerwca.

Waszczykowski zwrócił uwagę, że jak dotąd żaden kraj nie zdecydował się na opuszczenie UE, więc jeśli Brytyjczycy opowiedzą się za Brexitem wówczas "będzie duży bałagan".

Czy może dojść do rozpadu UE? Szef MSZ zwrócił uwagę, że jak na razie nie widać kolejki krajów, które chciałyby opuścić Wspólnotę. Waszczykowski spodziewa się jednak, że "kraje zaczną renegocjować swoje warunki członkostwa".

Waszczykowski poinformował jednocześnie, że sam nie będzie ostrzegał Brytyjczyków przed skutkami Brexitu, ponieważ poprosił go o to szef MSZ Wielkiej Brytanii Philip Hammond. - On uważa, że zewnętrzne głosy europejskie różnie mogą wpłynąć. Być może czasem pomogą, być może nie - wyjaśnił.