Parlament przyjął ustawę podnoszącą kwotę wolną od podatku dla najuboższych do 6600 złotych w ciągu niespełna 20 godzin. Ustawa została już również podpisana przez prezydenta Andrzeja Dudę.

W czasie kampanii wyborczej prezydent Duda i PiS obiecywali jednak podniesienie poziomu kwoty wolnej od podatku do ok. 8 tysięcy złotych dla wszystkich obywateli. Jak to się ma do przyjętej ustawy? - My do końca naszej kadencji dojdziemy do tego, o czym mówiliśmy: 8800 zł kwoty wolnej od podatku - podkreślił poseł.

Kiedy prowadzący rozmowę przypomniał Sellinowi słowa posłów PiS wypowiedziane w związku ze zmianami wprowadzanymi w kwestii pieniędzy zgromadzonych w OFE ("Sprawa jest kluczowa dla wszystkich obywateli w naszym kraju. Procedowanie tak ważnych ustaw w ciągu jednego dnia lub w ciągu dwóch dni jest naprawdę zaprzeczeniem demokracji i nie mieści się w standardach europejskich, światowych i innych. Można porównać to do zupełnie innych standardów, w których nie ma demokracji"), Sellin odparł, że "w sprawie OFE jednak były fundamentalne różnice poglądów na temat tego, czy OFE są korzystne czy nie dla polskiego systemu finansowego.

- Natomiast w sprawie tego, że chcemy, żeby prawie 3 mln Polaków, najuboższych, którzy zarabiają najmniej, byli zwolnieni z płacenia podatku dochodowego, to trudno mi sobie wyobrazić, że ktoś będzie bardzo ostro się temu sprzeciwiał - dodał.

Błyskawiczny podpis prezydenta? - Myślę, że to jest dosyć prosta sprawa i prosta ustawa i ona ma czytelną bardzo intencję - odparł Sellin.

A co z osobami lepiej zarabiającymi (powyżej 85 528 zł rocznie), które zapłacą w wyniku zmian w prawie wyższy podatek? - Jeżeli ktoś ma 85 tys. zł dochodu rocznie, to te 50 zł nie jest żadną dla niego oszczędnością, natomiast dla tych ubogich ludzi, którzy mają 550 zł dochodu na osobę w rodzinie, to jest rzeczywiście bardzo duża ulga - stwierdził polityk.