Do Rządowego Centrum Legislacji wpłynął projekt ustawy o Fundacji Platforma Przemysłu Przyszłości. Celem fundacji ma być "działanie na rzecz wzrostu globalnej konkurencyjności polskich przedsiębiorców poprzez wsparcie ich transformacji cyfrowej przy wykorzystaniu systemów cyber-fizycznych, Internetu Rzeczy, robotyzacji, sztucznej inteligencji, technologii komunikacyjnych pomiędzy maszynami a człowiekiem i maszynami, a także innych rozwiązań technicznych przemysłu 4.0". Budżet fundacji to 20 mln zł rocznie, z czego ok. 14 mln zł ma być przeznaczone na wynagrodzenia.
- Czy tworzenie fundacji to nowy sposób PiS na wyprowadzanie publicznej kasy? - pyta na swoim koncie na Facebooku Adrian Zandberg. - Fundacja Platforma Przemysłu Przyszłości (...) wygląda jak skrzyżowanie żartu ze skokiem na kasę - dodaje jeden z liderów partii Razem.
Zdaniem Zandberga uzasadnienie ustawy o powołaniu Fundacji to "wyrafinowana kpina z pitch decków - prezentacji dla inwestorów, które rozsyłają szukające finansowania startupy". - W nich także brakuje zazwyczaj konkretnych celów, wkleja się za to bez ładu i składu modne w danym sezonie pojęcia. Obstawiam, że źródłem inspiracji autora ustawy były zeszłoroczne trendy z Hacker News - tłumaczy.
"Proponowanym rozwiązaniem jest powołanie hybrydowej organizacji na styku sektora
publicznego i prywatnego, zrzeszającej m.in. dostawców technologii, biorców technologii oraz ośrodki naukowe, której zadaniem będzie intensywne rozpowszechnianie wiedzy dotyczącej Przemysłu 4.0, doradztwo w zakresie implementacji związanych z nim technik i technologii. Ze względu na wieloaspektowe działanie w mocno skonkretyzowanym obszarze, jako najwłaściwszy sposób działania uznano powołanie odrębnej instytucji pod nazwą Fundacja Platforma Przemysłu Przyszłości w formie organizacyjno-prawnej fundacji, co pozwoli wykorzystać zalety jednoczesnych działań publicznych i prywatnych" - tłumaczą w uzasadnieniu do ustawy jej wnioskodawcy.
Według polityka Razem pracownicy fundacji będą się zajmować zajmować takimi rzeczami, jak "organizowanie wizyt przedsiębiorców na targach, prowadzenie warsztatów wymiany doświadczeń oraz wizytowanie firm zainteresowanych nowymi technologiami". - Konia z rzędem temu, kto wytłumaczy dlaczego nie mogą tego robić istniejące już agendy publiczne, z Polską Agencją Rozwoju Przedsiębiorczości na czele? - pyta Zandberg.