Pomimo rządowych zapowiedzi wydzielenie odrębnych lokali w większym budynku wciąż pozwala na oszczędności w podatku od nieruchomości przypadającym na część wspólną.
Obowiązujące od lat regulacje sprawiają, że wysokość podatku płaconego gminie przez współwłaścicieli nieruchomości zależy od tego, czy posiadają oni wyłącznie udziały w całości, czy są właścicielami poszczególnych odrębnych lokali.
W tym pierwszym wypadku obowiązek rozliczenia się z podatku od nieruchomości ciąży na współwłaścicielach solidarnie, tj. od każdego z nich można dochodzić zapłaty całości.
W razie zaś wydzielenia odrębnych własności lokali każdy z nich, oprócz tego, że odpowiada za własną nieruchomość, odpowiada również za część podatku od nieruchomości wspólnej.
Ewidentny błąd ustawodawcy polega na nieprawidłowym określeniu proporcji, w jakiej podatnicy płacą daninę od części wspólnej. Określa się ją w ułamku, który ustala się przez podział powierzchni wyodrębnionego lokalu przez powierzchnię całości.
Przykładowo, gdy w budynku o powierzchni 10 tys. mkw. są dwa lokale o powierzchni 1 tys. mkw. i 3 tys. mkw., ustawa nakazuje właścicielowi pierwszego z nich zapłacić 1/10 podatku od wspólnej części, a drugiemu 3/10. Od 6/10 podatku nie musi płacić nikt. Tak wynika wprost z art. 3 ust. 5 ustawy o podatkach i opłatach lokalnych.
W jednej ze spraw sądowych dotyczących tych przepisów Naczelny Sąd Administracyjny, wbrew stanowisku stołecznych urzędników próbujących pobrać podatek od całej powierzchni jednej z warszawskich galerii handlowych, orzekł, że w takiej sytuacji nie może być mowy o jednoczesnym stosowaniu przepisu o solidarnej odpowiedzialności.
Dobrą informacją dla podatników jest to, że choć wyrok ten zapadł już ponad dwa lata temu (sygn. II FSK 647/11), a rząd przygotował projekt nowelizacji mającej załatać tę dziurę, w dalszym ciągu mogą z niej korzystać.
Rządowy projekt noweli ustawy o samorządzie gminnym oraz o zmianie niektórych innych ustaw wpłynął do Sejmu w lipcu, a w sierpniu odbyło się jego pierwsze czytanie.