4 zł tygodniowo przez rok !
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Lhasa. Zewsząd widać i słychać podążających do miejsc świętych Tybetańczyków. To w większości nomadzi. Przywiązani do tradycji, więc zwykle po swojemu ubrani. Buddyjski różaniec – obowiązkowy
Piekielnie tu wysoko. Powietrze w Tybecie zatyka. Brak tlenu powoduje, że tracisz równowagę, czujesz mdłości, powoli zaczynasz zapadać się w sobie. Nawet przebłyski słońca nie pomagają, tylko potęgują cierpienie.
Inaczej jest, gdy wędruje się tu w góry z większą pokorą. Kiedy jednak tej pokory brak, wysiadasz po prostu z samolotu i pakujesz do hotelu, jeszcze tego samego dnia zaczyna się ból głowy. Silny, coraz mocniejszy. Aż głowa pęka, nie możesz zamknąć powiek, czujesz obrzydzenie na myśl o jedzeniu i mdłości, kiedy ktoś ci podsuwa szklankę z wodą. A potem zapadasz w sen, który jest początkiem wiecznych mąk samsary. Widzisz ciemność, a potem światło. Potem znów ciemność i masz wrażenie, że zwijasz się sam w sobie, by po eksplozji jakiejś ciemnej gwiazdy obudzić w ciasnym, chitynowym pancerzu nierozpoznanego gatunku chrząszcza. A potem przychodzi lekarz, podaje tlen. Zakłada wenflon, podpina kroplówkę i po jakimś czasie znów jesteś między ludźmi, a kolejne wcielenie jest po prostu sennym koszmarem.
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Najlepszą częścią pożegnalnego albumu Megadeth są utwory spokojniejsze i bardziej refleksyjne.
Książkę Pawła Sołtysa czyta się z przyjemnością. Można na raz, można na wyrywki, można wypisywać co piękniejsze...
„Karakum” to okazja, by poprowadzić własną karawanę…
Norwegia miała trolle i się tym chwali. Nic, tylko brać przykład.