Reklama
Rozwiń
Reklama

Bogusław Chrabota: Kiedy prezydent jest z narodem

Cały świat w napięciu przygląda się temu, co się dzieje na amerykańskich ulicach. Od kilku dni, po śmierci w Minneapolis ciemnoskórego George'a Floyda, trwają protesty i uliczne manifestacje. Ze słusznym z gruntu potępieniem zabójców, brutalności policji i dziedzictwa rasizmu idzie jednak w parze fala przemocy, rabunków i zwykłego bandytyzmu. W tle destrukcyjne skutki pandemii i cyniczna gra wyborcza kandydatów w wyborach prezydenckich.
Bogusław Chrabota: Kiedy prezydent jest z narodem

Foto: AFP

Czy to ma być ów nowy świat, który wyłania się jak szczyt góry lodowej z odmętów epidemii? Świat, który przeczuwamy, wieścimy i o którym z niepokojem opowiadamy na łamach gazet na wszystkich kontynentach? Bardzo bym tego nie chciał, bo to perspektywa rzeczywistości demonicznej, gdzie losem społeczności, gospodarek, narodów rządzą ciemne siły populizmu. Wykorzystują już istniejące podziały, żerują na różnicach, potęgują emocje. Po co? Po to, by przejąć bądź utrzymać władzę i ciągnąć tę huśtawkę emocjonalną dalej, czyniąc z gry ze społeczeństwem istotę polityki. To sytuacja, kiedy fatalna metoda detronizuje dawne sensy polityczności. Rozbraja pojęcia dobra publicznego, interesu społecznego czy racji stanu. To dla wielu kusząca perspektywa.

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama