Reklama

Robert Mazurek: Czerwony sztandar

Pierwsze skojarzenie na hasło „wino węgierskie"? Słodki kompot z Tokaju, marny bikaver i żałosna kadarka – okupujące najniższe półki supermarketów przedmioty drwin, szyderstw i świadkowie młodzieńczego upadku. Pić to bowiem można było na studiach, lecz wtedy to i lakier do paznokci podchodził, byle towarzystwo dobre.
Robert Mazurek: Czerwony sztandar

Foto: materiały prasowe

Reklama

Tak? To zapraszam na wycieczkę do Szekszardu. Miasteczko jak miasteczko, uroczy, senny ryneczek, nic godnego uwagi. Nic, prócz wina, a jeśli wino, to poznajcie jednego z najlepszych winiarzy na Węgrzech, ciepłego, życzliwego, rubasznego Zoltana Heimanna, brodacza o posturze dobrotliwego misia. To on przez ostatnie lata udowadniał, że można w Szekszardzie robić bikavery – czyli kupaże czerwonych szczepów – zdobywające tytuły najlepszych w kraju. W tym czasie jego syn, Zoltan junior, zdobył nie tylko wykształcenie, ale i doświadczenie, pracując u najlepszych winiarzy na świecie. Nadszedł czas, by wrócił do domu.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama