Reklama

Jan Maciejewski: Maria Janion czyli śmierć erudycji

Żaden cytat, myśl ani tytuł. Pierwszą rzeczą, o jakiej pomyślałem po usłyszeniu informacji o śmierci Marii Janion, było jej łóżko. Scena z poświęconego profesor filmu dokumentalnego, w której kładzie się ona spać na wąskim, wciśniętym pomiędzy wypchane książkami półki prostokącie materaca. Kamera powoli unosi się w górę, a widz zamiera w przerażeniu – przecież to wszystko zaraz na nią runie. Zginie zasypana we śnie romantyzmem, psychoanalizą i oświeceniem. Wystarczy jeden kamyk, a wytrwale przecierane szlaki pojęć, zjawisk i kategorii zamienią się w lawinę. Jej sypialnia była jak zbocze stromej góry, na którym zbudowano tak wiele domów – napisano syntez i opracowań – że zaczęło to już zakrawać na igranie z prawami fizyki.
Jan Maciejewski: Maria Janion czyli śmierć erudycji

Foto: Fotorzepa, Magda Starowieyska

Nie Maria Janion ani jej książki były bohaterami tamtej sceny, tylko erudycja. Niebezpieczeństwo, na jakie piszą się ci, którzy zawiązują z nią tajny pakt na rzecz tłumaczenia świata. Obsesja rozumienia i wyjaśniania, zbierania poszlak, dowodów, podążania za tym jednym sprawcą zdarzeń, którego sprawę aktualnie prowadzi detektyw sensu. Obietnica i niebezpieczeństwo, które czają się w każdej kolejnej książce – potwierdzi ona czy obali linię oskarżenia? Dlaczego o nich nie pisze się kryminałów ani nie kręci filmów sensacyjnych? Tamci seryjni mordercy to tylko płotki, marne cyngle losów świata. Choćby i byli wyjątkowo okrutni i przebiegli, ich passa kiedyś się skończy, przestają terroryzować swoje okolice. Pozostaną tylko bladym wspomnieniem minionej grozy, jak Kuba Rozpruwacz czy śląski wampir.

4 zł tygodniowo przez rok !

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.

Kliknij i poznaj szczegóły oferty

Reklama
Plus Minus
Polska nie była imperium. I dobrze. Kacper Kita o micie imperium i nowej geopolityce
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Plus Minus
„Niebo. Rok w piekle”: Przejmująca cisza
Plus Minus
„Canes of Karabakh”: Złapać oddech
Plus Minus
„Ride 6”: Szalone i profesjonalne wyścigi
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama