Reklama

Preppers już nie uchodzi za dziwaka. Piotra pytają, jak to wszystko przewidział

W grudniu 2025 r. listonosz wrzucił do skrzynki na listy w lesie pod Olsztynem rządowy „Poradnik bezpieczeństwa”. W środku była lista rzeczy do plecaka ewakuacyjnego: woda, latarka, radio na baterie, dokumenty, gotówka, leki. Dokładnie te rzeczy Piotr Czuryłło rozłożył przede mną dziewięć lat wcześniej. Uchodził wtedy za dziwaka.
Rodzina Piotra Czuryłły w 2017 r. (od lewej: Piotr, córka Natasza, syn Piotr, żona Klaudia) w garażu

Rodzina Piotra Czuryłły w 2017 r. (od lewej: Piotr, córka Natasza, syn Piotr, żona Klaudia) w garażu ze sprzętem przygotowanym na potrzeby ewentualnej ewakuacji. Każdy członek rodziny miał własny plecak, dobrany wagą do swoich sił

Foto: archiwum prywatne (3)

Październik 2017. Garaż w lesie kilkanaście kilometrów od Olsztyna. Na czarnej macie ułożone w równych rzędach jak w sklepie z narzędziami: piła, liny w czterech kolorach, apteczka, folia, konserwy, racje żywnościowe, latarka na korbkę. Na końcu, w prawym rogu, zielona metalowa puszka. Karty do gry. Na wypadek, gdyby czas się dłużył – tłumaczy mi gospodarz.

Nad matą stoi rodzina. Ojciec z karabinem, 11-letnia córka z długim łukiem i różowym słonikiem przypiętym do suwaka kurtki, czterolatek z pluszakiem na moro stołeczku pośrodku ekwipunku, matka z bronią maszynową. Za nimi baner z orłem i napisem „Polish Preppers Network”, a obok pralka, worek ziemniaków, karton pieluch i dynie na klocach drewna. W oknie garażu wisi firanka.

Pozostało jeszcze 97% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama