Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:
- codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
- pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Nie był więzieniem. Przynajmniej budynek. Nie było w nim wszystkiego tego, co budowało bliską sercu, czytelną i jasną metaforę szpitala psychiatrycznego jako systemu opresji. Nie to jest właściwą treścią „Obłędu”. W przeciwieństwie do tego, jak widział to miejsce Ken Kesey, pisząc „Lot nad Kukułczym Gniazdem”. Ani Milos Forman, świeżo upieczony emigrant z komunistycznej Czechosłowacji, ekranizując tamtą powieść, odszyfrowując żelazne mechanizmy opresji pod warstwą fałszywej opiekuńczości. Mniej więcej też wtedy Michel Foucault pisał „Historię Szaleństwa”, mniej więcej – choć używając zupełnie różnego od dwóch poprzednich twórców żargonu – mówiąc to samo. Ale żaden z nich nigdy tam nie był. Mówiąc „tam”, nie mam na myśli szpitala, lecz obłęd. Czarne noce samotności, w których najgorsze są światła, cienkie nitki sensu i zrozumienia toczących się wokół zdarzeń. Bo to one są najbardziej podstępne, one najczęściej kłamią, ściskają głowę mocniej niż skórzane pasy ciało. Nie być „tam”, nie otrzeć się choćby o tę ciemność, a pisać o niej, to jak tworzyć miłosne sonety, nie widząc nigdy na oczy kobiety.
Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji: