Reklama
Rozwiń
Reklama

„Diva Futura”: Stare, dobre łamanie tabu

„Diva Futura” opowiada o świecie włoskiego porno bez epatowania seksem. Polaków może zaciekawić postać Ciccioliny, jednej z bohaterek tej pikantno-sentymentalnej historii.
„Diva Futura”, reż. Giulia Steigerwalt, dystr. Best Film

„Diva Futura”, reż. Giulia Steigerwalt, dystr. Best Film

Foto: Best Film

Moje pierwsze zetknięcie z pornografią było od razu powiązane z polityką. Pamiętam, jak dorośli śmiali się, że do włoskiego parlamentu wybrano gwiazdę filmów dla dorosłych o wdzięcznym pseudonimie Cicciolina. Megagwiazda kina pornograficznego lat 80. po jednej kadencji w parlamencie próbowała dalej brnąć w politykę i zakładała kolejne libertyńsko-ekologiczne partie (m.in. Partię Miłości). Proponowała nawet seks Saddamowi Husajnowi i Osamie bin Ladenowi, a potem ogłosiła swoje nawrócenie na katolicyzm. I to właśnie Cicciolina, czyli urodzona na Węgrzech w 1951 r. Ilona Staller, jest jedną z bohaterek „Divy Futury” w reżyserii Giulii Steigerwalt. Ale nie byłoby kariery Staller oraz innych ikon tej branży, jak Moana Pozzi czy Éva Henger, gdyby nie Riccardo Schicchi, który w 1983 r. założył pierwszą w Italii agencję dla aktorek filmów dla dorosłych – Diva Futura.

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama