Maleńka wioska, a dziś może już nawet miasteczko Mariapfarr, parafia Maryi, zagubione gdzieś między Wysokimi Taurami, na południe od Salzburga. Wokół kościoła z wysoką wieżą grube zaspy śniegu. Obok uliczki średniowiecznej osady. Domy z podcieniem remontowano pewnie już ze 100 razy. Pokryte świeżym tynkiem dają jednak czasem znać o swoim pochodzeniu. To drobny prześwit, odsłonięta dyskretnie nagość ściany, z której wyziera purpurowa cegła. Ślady fresku sprzed wieków, skrzętnie ukryte przed współczesnymi. Tu i ówdzie stara szyba; ołów i górski kryształ. Mało tego, ale jest. A nad wszystkim czuwa hojne oko UNESCO.