„Civil War” Alexa Garlanda to filmowa przestroga dla USA przed wojną domową

Reporterzy trafiają w samo centrum konfliktu, uczestniczą w walkach na ulicach Waszyngtonu i szturmowaniu siedziby prezydenta... Nie, to nie obrazki z ataku na Kapitol 6 stycznia 2021 r., tylko sceny z nowego filmu Alexa Garlanda „Civil War”, który pokazuje, jak mogłaby wyglądać wojna domowa w Ameryce XXI wieku.

Publikacja: 19.04.2024 10:00

Lee Smith (Kirsten Dunst) to reporterska wyjadaczka, fotografowała wiele wojen i wydawałoby się, że

Lee Smith (Kirsten Dunst) to reporterska wyjadaczka, fotografowała wiele wojen i wydawałoby się, że nic już nie zrobi na niej wrażenia. Czyżby?

Foto: monolith film

Co się dzieje z Ameryką? W wyborach prezydenckich w 2020 r. zwyciężył demokrata Joe Biden, pokonując urzędującego Donalda Trumpa z Partii Republikańskiej. Na 6 stycznia 2021 r. Trump zwołał wiec, gdzie wygłosił przemówienie, pod wpływem którego tłum ruszył na Kapitol, gdzie obie izby Kongresu USA zebrały się w celu potwierdzenia zwycięstwa Bidena. Z niedowierzaniem patrzyło się na starcia demonstrantów z policją (po obu stronach były ofiary śmiertelne), a pojawienie się w kadrach człowieka-bizona ewokowało pytanie o granice szaleństwa, które opanowało Amerykę. Wydarzenie to uznano później za atak na amerykański system polityczny. Rozruchy zostały jednak uśmierzone, nowego prezydenta zaprzysiężono, a Trump wobec takiego rozwoju wydarzeń odciął się od szturmu na Kapitol.

Pozostało 90% artykułu

Ten artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją rp.pl.

Wybierz ofertę dla Ciebie.

Na bieżąco o tym, co ważne w kraju i na świecie. Czytaj artykuły z Rzeczpospolitej i wydanie magazynowe Plus Minus.

Subskrybuj Zaloguj się
29,90 zł miesięcznie
Tylko 19,90 zł miesięcznie
Plus Minus
Bajka o inteligenckim etosie
Plus Minus
Michał Szułdrzyński: Do zobaczenia po zwycięstwie
Plus Minus
„Czarodziejska góra”: W cieniu wielkiej góry
Plus Minus
Marek Stelar: Sprzyja mi noc
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie
Plus Minus
Dziewictwo utracone w Paryżu
Plus Minus
„Na samą myśl o tobie” na Prime Video: Festiwalowa miłość