Reklama

Mariusz Wilczyński: Nie planowałem kariery, chciałem przeżyć przygodę

Na festiwalu w Berlinie po moim filmie ileś osób powiedziało mi, że po powrocie odwiedzą swoich rodziców. To najpiękniejsza nagroda – mówi Barbarze Hollender Mariusz Wilczyński, reżyser „Zabij to i wyjedź z tego miasta". Pierwszej w historii animacji, która w grudniu powalczy o Złote Lwy na gdyńskim festiwalu filmowym.
Mariusz Wilczyński: Nie planowałem kariery, chciałem przeżyć przygodę

Foto: Janusz Marynowski

Plus Minus: Pełnometrażowa animacja „Zabij to i wyjedź z tego miasta" powstawała 14 lat. Ile trzeba mieć determinacji, by jednemu filmowi poświęcić jedną czwartą własnego życia? To rozliczenie z przeszłością musi być dla pana bardzo ważne.

Najważniejsze w moim zawodowym życiu. Wiele osób pytało, czy przez te lata temat się nie wyczerpał. A ja nie miałem ani jednego dnia, w którym bym pomyślał, że coś się dezaktualizuje czy staje ramotą. Miałem poczucie, że robię coś, co ważne dla mnie i dla tych, o których ten film robię. Choć nie przewidywałem, że może on stać się istotny dla kogoś innego. Bałem się wręcz, że będzie niezrozumiały. Zwłaszcza za granicą. To, co dziś dzieje się wokół „Zabij to i wyjedź z tego miasta", bardzo mnie zaskakuje i cieszy.

Pozostało jeszcze 96% artykułu

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama