Reklama

Jan Maciejewski: Porażka PiS-u jest mi bliska, choć on sam jest mi obcy

PiS jest mi ze wszech miar obcy, ale jego klęska pozostaje mi bliska. Bo tylko biorąc ją za własną, wypijając do dna, można się spróbować wyrwać z zaklętego kręgu autodestrukcji. Budować afirmatywny – chcący być, pragnący bytu, a nie chowający się przed nim ze strachu w kicz i cepelię – konserwatyzm.
Jan Maciejewski: Porażka PiS-u jest mi bliska, choć on sam jest mi obcy

Foto: Fotorzepa/ Robert Gardziński

Choć na imię im „Legion”, nie przeczytałem żadnego z nich. Nie miałem siły ani na mściwe schadenfreude „obrońców demokracji”, ani rozpaczliwe jeremiady odrywanych od reklam spółek Skarbu Państwa „prawicowych dziennikarzy”. Ale nade wszystko moja potrzeba zapoznania się z powyborczymi komentarzami zaspokojona została jeszcze w niedzielny poranek, na kilka godzin przed pierwszymi raportami z „bazarków” (o oficjalnych exit pollach nie wspominając).

„Czy zamknąć oczy i iść drogą Sienkiewiczów w »pokrzepianie serc«? Jakich? Czyich? Kto tu się chce pokrzepić, kto tu nie przeklina imienia ojczyzny, kto tu nią żyje? Wierzyć w Prusa, wierzącego w coś bardziej jeszcze potwornego niż w socjalizm, bo w wolnohandlowy, kosmopolityczny liberalizm, w budowanie kapitału, aby nim sentymentalnie ujałmużnić masy rękoma wysoce bajecznych panów Wokulskich?”. 

Pozostało jeszcze 82% artykułu

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama