Reklama
Rozwiń
Reklama

Dziennikarstwo wojenne wiąże się także z moralnym ryzykiem

Ja po prostu robiłem swoje, pozwalałem ludziom opowiedzieć światu ich historie. Mimo to wsadzili mnie do więzienia, dwukrotnie pobili. W drodze do aresztu jeden z policjantów przystawił mi pistolet do głowy, śmiał się i pytał: „wiesz, ile kosztuje twoje życie? Jedną kulę”. Rozmowa z Kamiranem Sadounim, Fixerem pomagającym dziennikarzom i turystom w strefach konfliktów Zbrojnych
Kadr z filmu „Danger Zone”. Drugi z prawej – fixer Kamiran Sadoun

Kadr z filmu „Danger Zone”. Drugi z prawej – fixer Kamiran Sadoun

Foto: MATERIAŁY PRASOWE

Fixerzy są oczami i uszami zagranicznych korespondentów głównie w strefach konfliktów zbrojnych. Dr Jørgen Skrubbeltrang, duński antropolog i dziennikarz, uważa wręcz, że odgrywają „krytyczną rolę w produkcji zagranicznych wiadomości”. Ich rola nie ogranicza się bowiem do bycia tłumaczami znającymi lokalne dialekty i realia, gdyż trzymają pieczę nad całą logistyką. Owszem, załatwiają niezbędne sprawunki oraz organizują transport, jednak ich najważniejszym zadaniem jest zapewnienie dziennikarzom bezpieczeństwa. Mimo to zazwyczaj pozostają w cieniu, próżno szukać ich nazwisk pod powstającymi dzięki nim artykułami, nie pojawiają się też przed kamerami. Czasem tak jest po prostu lepiej, bo przez władze ogarniętych konfliktem terenów czy dyktatorskie reżimy są postrzegani jako zdrajcy lub zagrożenie, lądują zatem na czarnych listach, bywają aresztowani oraz prześladowani.

Pozostało jeszcze 96% artykułu

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama