W kampanii wyborczej przed jesiennymi wyborami do Sejmu i Senatu, która w praktyce już się toczy, każdy szuka głównego tematu, klucza do serc Polaków. I każdy ma z tym jakiś kłopot.
Prawo i Sprawiedliwość najchętniej chwaliłoby się osiągnięciami społeczno-gospodarczymi z ostatnich ponad siedmiu lat. Wszak jego program silnego narodowego państwa zawsze wymagał socjalnej „otuliny”. Rzecz w tym, że choć przełamano rozmaite niemożności w sferze publicznych wydatków, coraz trudniej się na to powoływać przy szalejącej drożyźnie. Zarazem los zsyła rządzącej prawicy tematy związane z wojną kulturową.